21 września 2012

Dzienna kreska



 Ostatnio właśnie tak wygląda mój dzienny makijaż, pigment kobo sea shell na całą powiekę, którego wielowymiarowości i koloru oczywiście na zdjęciu nie widać, kredka inglota na linię wodną i czarna lub brązowa kreska.






Bonus: buszujący w pędzlach :D




Eyeliner: w żelu, essence,
cień: pigment kobo sea shell,
linia wodna: cielista kredka inglot,
tusz do rzęs: eveline, million calories.

A jak wygląda ostatnio wasz dzienniak?

19 września 2012

Ulubieniec wakacji


 Zdecydowanie mój ulubiony produkt z ostatnich dwóch miesięcy. Płyn z kwiatu pomarańczy do twarzy z firmy Fitomed. 



Opis: Woda z kwiatu pomarańczy obok wody różanej należy do najcenniejszych wód kosmetyki naturalnej. Składniki płynu tworzą wartościową mieszankę znakomicie nadającą się do oczyszczania skóry tłustej i mieszanej. Płyn o niezwykle świeżym zapachu oczyszcza pory, działa lekko ściągająco, rozjaśnia i tonizuje skórę. Orzeźwiający zapach kwiatu pomarańczy stymulująco działa na umysł. 



Składniki aktywne: woda z kwiatu pomarańczy, olejek "neroli", czysty miód wielokwiatowy, delikatny ocet owocowy, nalewka z owocni pomarańczy. 

Cena: ok. 12 zł/150ml



 Opakowanie jest proste, takie trochę vintage, co mi się podoba, na pewno wyróżnia się spośród innych, zabazgranych grafikami i masą kolorów. Atomizer nie zacina się, pryska delikatnymi kropelkami, zdecydowanie jednak grubszymi niż przy mgiełce z The Body Shop. 

 To, co mnie zaskoczyło w przypadku tego produktu to jego wydajność. Używam go każdego dnia od dwóch miesięcy i jeszcze nie dotarłam do połowy opakowania, co w zestawieniu z ceną płynu zdecydowanie zachęca do ponownego zakupu. Używam produktu albo bezpośrednio spryskując nim twarz albo aplikując na wacik i potem przecierając buźkę. 

 Do gustu przypadł mi również zapach, pomarańczowy, a jednak dość gorzki, na pewno orzeźwiający. 

 Najważniejsze- efekty. Moja cera latem lubi się przetłuszczać i szybko zaczyna się świecić, jednak odkąd używam płynu cera pozostaje zdecydowanie dłużej matowa i to dla mnie jest chyba największym plusem produktu. Używam go każdego dnia jako tonik, po demakijażu. Płyn zdecydowanie odświeża cerę, moją delikatnie ściąga i nie da się pominąć kremu nawilżającego, zauważyłam jednak, że twarz po nim jest delikatnie rozjaśniona, produkt jej nie podrażnia. Co do oczyszczania porów, nie zauważyłam poprawy. 

Mogę go z czystym sumieniem polecić osobom z tłustą cerą lub mieszaną. Na pewno na zimę zakupię płyn lawendowy lub różany. Odkąd go mam toniki poszły w odstawkę i szybko nie wrócą do łaski :D


Znacie produkty Fitomed? Przypadły wam do gustu?

O. 


18 września 2012

Za co lubię ebay?


 Za to, że można znaleźć tam masę ciekawych rzeczy, których nie dostaniemy na allegro, czy w sklepach stacjonarnych. Ebay jest dla mnie prawdziwym pożeraczem czasu, mogę buszować na nim godzinami. Za co jeszcze go lubię? Można znaleźć całkiem fajne drobiazgi dosłownie za grosze. Przykład?



 Zausznica? Tak chyba się to nazywa, jeśli się mylę to mnie poprawcie. Kosztowała ok. 2$, oczywiście przesyłka gratis :) Uwielbiam taką biżuterię, może nie jest najwyższej jakości, ale za taką kasę warto mieć :) Zdaje sobie sprawę, że nie wszystkim przypadnie do gustu, mi się jednak podoba. Listków powinno być 6, jeden odłamałam przez przypadek ;/ Zamówiłam jeszcze kilka innych rzeczy,  może zrobię zbiorowy post z pokazówką;)


Jak wam się podoba?

Ale wam dziś spamuję postami :) W końcu mam chwilę na nadrobienie zaległości ;p

                                                                                   O.

Zero połysku,


 czyli moda na matowe usta nadal trwa. Swojego czasu na blogach pojawiało się sporo recenzji matowych pomadek. Jednak idąc swoim torem postanowiłam to przeczekać i dopiero dziś przedstawię swoje zdanie o tych produktach. Mam nadzieję, że nie uznacie tego za odgrzewanego kotleta xD

 Matowe pomadki mam w swoje kolekcji tylko trzy i aż trzy. Nude, róż i czerwień, ciężko mi powiedzieć, którą najbardziej lubię, no ale po kolei...


 Opis: Manhattan- Innowacyjna pomadka w kremie w intensywnych kolorach. Dla trwałego,                                matowego wykończenia makijażu ust. Gwarantuje fantastycznie delikatne odczucie na ustach.

     Nyx- Błyszczyk jest matowy i niepowtarzalnie prezentuje się na ustach, dodając im równocześnie elegancji i zmysłowości. Stanowi więc nieodzowny element wykończenia każdego makijażu. Wygodny aplikator pozwala nabrać odpowiednią ilość produktu, pozwalając tym samym szybko i sprawnie poprawić makijaż ust bez konieczności przeglądania się w lusterku. Ładny i delikatny zapach z pewnością zadowoli panie wrażliwe na zapachy.

Dostępność: Manhattan- Rossman, sklepy internetowe,allego.
                      Nyx- sklepy internetowe, allegro.

Cena:             Manhattan w Rossmanie ok. 15 zł, na allegro od 6zł.
                      Nyx- allegro ok. 25 zł. 


 Matowe pomadki do ust są produktami, które najwięcej od naszych warg wymagają. Usta muszą być maksymalnie wypielęgnowane, nawilżone, bez suchych skórek, ponieważ nawet najdrobniejszą niedoskonałość matowy błyszczyk bezlitośnie podkreśli. 

 Same w sobie są niesamowicie kremowe i delikatne, można nawet powiedzieć, że mają konsystencję delikatnego musu, jednak nałożone na usta delikatnie je ściągają. Są mocno kryjące i zasychają do całkowitego matu.

 Ich trwałość jest większa niż w przypadku zwykłych błyszczyków, u mnie trzymają się nawet ponad trzy godziny, o czym w przypadku normalnego błyszczyka mogę tylko pomarzyć. Z ust niestety nie znikają równomiernie, przez swoją przyczepność zostają na ich obrzeżach , kiedy na środku już ich nie ma, co może wyglądać mało estetycznie. 

 Aplikator jest w obu przypadkach podobny (manhattan jest odrobinę bardziej ścięty), wygodna gąbeczka ułatwia nakładanie i jest zdecydowanie lepszym rozwiązaniem w tym przypadku niż pędzelek. 

 Samo opakowanie również jest niemal identyczne, kształt, wielkość, mają nawet takie same matowe nakrętki. Generalnie uważam, że ciężko byłoby je rozróżnić bez opakowania. Wyglądają na ten sam kosmetyk produkowany pod różną marką. 

 Na pewno są miłą odmianą i ciekawą alternatywą dla zwykłych błyszczyków oraz dla kobiet, które chciałyby mieć matowe usta, a nie lubią szminek. 

 Najczęściej, jeśli chodzi o kolor używam odcienia 56k z manhattanu, gdyż jest najdelikatniejszy i najmniej rzuca się w oczy. Wszystkie odcienie jednak prezentują się świetnie na ustach i na pewno przykuwają uwagę. 

 Podsumowując matowe pomadki polubiłam, ale używam ich wtedy, kiedy moje usta są w dobrej formie, rozważam zakup jeszcze kilku kolorów z manhattanu, gdyż macałam w rossmanie testery i  kilka kolenych odcieni wpadło mi w oko :D


A jakie jest wasze zdanie na temat takich pomadek?

Muzycznie:

Oryginał:


I cover, który bardziej przypadł mi do gustu. Kawałek wykonuje facet wyglądający, jak  Sean Connery i  George Clooney  w jednej osobie :D


Miłego wtorku:)

Zachmurzone niebo od Catrice


Up In The Air



 Uwielbiam lakiery Catrice, mam ich w swojej kolekcji całkiem sporo (w porównani z innymi markami),i z chęcią nabędę kolejne. 

 Najbardziej chyba cenię je za pędzelek. Jest szeroki i niesamowicie wygodny, można pomalować nim paznokieć jednym pociągnięciem. Niebieskości na paznokciach to również moja bajka. Mogłabym je nosić cały czas, nawet TŻ, kiedy chce mi poprawić humor i sam kupuje mi lakier wybiera niebieski :D



 Do pełnego krycia potrzebne są dwie warstwy. Lakier nakłada się równomiernie, nie tworzy smug. Dość szybko zasycha i trzyma się na moich pazurkach standardowo, bo ok. 2 dni. 

Kolor to błękit, ale nie czysty, a właśnie taki zachmurzony, z domieszką szarości. Idealnie pasuje do niego określenie zachmurzone niebo. Na pewno będzie gościł na moich paznokciach jeszcze nie jeden raz.



Moje Catrice:







Jakie kolory lakierów są waszymi ulubionymi?


O.

15 września 2012

Okularnica :)


  Okulary noszę od trzech lat, nie mam dużej wady, ale nawet taka potrafi być męcząca. Moje okulary sporo już przeżyły i wyglądają raczej marnie, dlatego ucieszyłam się, kiedy sklep firmoo.com zaoferował mi wybranie sobie nowej pary z ich asortymentu. Powiem szczerze, że decyzja, co do modelu do łatwych nie należała, ponieważ sporo oprawek przykuło moją uwagę. Po namyśle zdecydowałam się na: http://www.firmoo.com/eyeglasses-p-1837.html

 Paczka przyszła szybko, informację o wysyłce dostałam w poniedziałek, a w piątek cieszyłam się już nowymi okularami :)

 Początkowo miałam wątpliwości, co do zamawiania okularów przez internet, bo przecież ciężko dobrać oprawki bez przymierzania, ale zaryzykowałam i  nie żałuję, dobrze czuję się w tych oprawkach i chyba mi pasują :) Strona firmoo.com udostępnia również aplikację, dzięki której można sprawdzić, jak będzie się wyglądało w danym modelu. Polega to po prostu na wklejeniu  swojego zdjęcia i można przymierzać do woli :)


 Jeśli chodzi o jakość okularów to jest bardzo dobra. Nic nie skrzypi, wszystko dobrze się trzyma, oprawki są dość masywne. Na pewno nie jest to bazarowa tandeta, czuć i widać, że są naprawdę niezłej jakości. 

 Do okularów zostało dołączone granatowe etui i materiałowy pokrowiec. W zestawie znajduje się również ściereczka do szkieł i mały śrubokręt z zapasowymi śrubkami, więc wyposażenie jest świetne. 


 W tym momencie na stronie trwa również promocja, za pierwszą parę okularów, którą od nich zamawiamy nie płacimy. Opłata jest tylko za przesyłkę! Więcej informacji: http://www.firmoo.com/free-glasses.html.


Na dobre zakończenie tygodnia:




 Jak wam się podoba model, który wybrałam?

Pozdrawiam, O. 

10 września 2012

Lepiej późno niż wcale,



 czyli sporo spóźnione sierpniowe denko. Nie mam się czym popisać w tym miesiącu, ale za to zużyłam również coś z kolorówki :D





Adidas, Daily Scrub, żel pod prysznic- zawierał maleńkie perełki, które miały sprawdzać się jako delikatny peeling, ale tego nie robiły. Było ich mało i były bardzo delikatne. Mimo tego z żelem się polubiłam. Przyjemny delikatny kremowy zapach, przyzwoicie się pienił, nie wysuszał, wydajny, jestem na tak. Może kiedyś do niego wrócę, choć jest taki wybór tego typu kosmetyków, że nie jest to pewne :)


Be Beauty, Brazylia spa, masło do ciała- zapach, wiadomo, kwestia gustu, dla mnie był całkiem ciekawy, choć momentami przytłaczający. Fajna konsystencja, mniej gęsta od normalnych maseł do ciała. Fajnie nawilżał przy regularnym stosowaniu, jednak długo się wchłaniał i przy minimalnie większej ilości rolował. Średniak. Nie wiem, czy wrócę, bo nie wiem, czy są jeszcze dostępne. Cena zachęca.


Essence, I love Extreme, tusz do rzęs- pisałam o nim TU.  


Lirene, Wygładzający peeling drobnoziarnisty- uwielbiam ostre peelingi, ten zdecydowanie pod tym kątem mnie zadowala, ściera bardzo dokładnie, ale nie aż tak, żeby powodować ból. Ma dużo drobinek, nie podrażnia cery. Zapach jest baaardzo przyjemny. Konsystencja mogłaby być bardziej gęsta, ale nie jest źle. Na pewno kupię ponownie, szczególnie, że cena, ok. 16 zł, jest niska w porównaniu do jakości kosmetyku. 


Loral, Volume Million Lashes, tusz do rzęs- pisałam o nim TU


Mac, Blot Powder- miałam kolor medium, który był dość jasny. Lubiłam go za to, że trwale matował strefę T i wygładzał cerę. Nie stosowałam go samodzielnie, więc na ten temat się nie wypowiem. Świetnie stapia się z podkładem, przy nakładaniu nie pyli się mocno. Nie wiem, czy do niego wrócę, polubiłam, ale nie zakochałam się w nim. 


Oriflame, Silk Beauty, krem do rąk- bardzo przyjemny zapach, lekka konsystencja, która szybko się wchłania i nie pozostawia na dłoniach klejącej się warstwy. Na dzień dla niektórych może być wystarczający, dla mnie zbyt mało treściwy, nie nawilżał odpowiednio, choć skóra moich dłoni nie jest wymagająca. Nie kupię ponownie. 


Synergen, Soft, peeling dla skóry wrażliwej- producenta trochę poniosło, nie wiem, jak osoby z wrażliwą cerą zareagowały na ten produkt, bo moja normalna bardzo się przed nim broni. Grube, niesamowicie ostre drobiny, trą do bólu. Mieszałam go z kremowym peelingiem Garniera i było znośnie. Próbowałam używać go również na ciało i tu spisał się lepiej. Choć lubię ostre peelingi raczej do niego nie wrócę. 


Yves Rocher, Hydra Specific, pianka do demakijażu- bardzo przypadła mi do gustu. Lubię taką formę kosmetyku. Pięknie pachnie, świetnie zmywa makijaż, również oczu. Jest całkiem wydajna, miałam problem ze zużyciem jej w terminie, który wynosi 6 miesięcy od otwarcia. Niestety miałam po niej wrażenie ściągniętej skóry, którego nie znoszę. Cena regularna to chyba 39 zł, warto więc polować na promocje, których na szczęście w Yves Rocher jest naprawdę sporo. Kupię ponownie.



Na koniec zwyczajowe:

a jak wam idzie z waszym denkiem?

O.


 Uwielbiam je, zawsze kiedy jestem w Ikei muszę je pochłonąć, bez tego wyprawa nie zalicza się do udanych. Mowa tu o klopsikach podawanych z żurawiną i puree. Kto raz poznał ten smak, ten będzie chciał do niego wracać. Jako, że do Ikei mam daleko, a naszła mnie ogromna ochota na to danie spróbowałam  odtworzyć je w domu. Z jakim efektem?



Składniki:
50 dag mieszanego mięsa mielonego
1 bułka
1 jajko
1/2 szklanki kwaśnej śmietany
200 ml mleka
1 cebula
1 łyżka posiekanej natki pietruszki
1 łyżeczka kolendry mielonej
sól 
pieprz 
olej

Sos:
1 cebula
1 łyżka masła
200 ml białego wytrawnego wina
600 ml bulionu wołowego
2 łyżeczki musztardy
3 łyżki obranych i zmiksowanych pomidorów (z puszki)
2 łyżki ciemnej zasmażki

Borówki lub żurawiny ze słoiczka

Posiekaj cebulę, bułkę namocz w mleku. Mięso zagnieć z przyprawami i cebulą. Połowę masy przełóż do malaksera, dodaj bułkę, śmietanę i jajko. Zmiksuj na gładki krem, dodaj do odłożonej masy mięsnej. Wymieszaj, ulep małe kuleczki i gotuj na małym ogniu przez 30 minut. Wyjmij łyżką cedzakową i odstaw na 15 minut, następnie włóż na gorący olej i usmaż na złoto (gotowanie i smażenie sprawiają, że klopski stają sie jędrne, takie jak w IKEI. Kto lubi ten może je jednak tylko ugotować, lub tylko usmażyć).

Zrób sos: cebulę pokrój w półplasterki, zeszklij na maśle, wlej wino, zagotuj, dodaj bulion. Gotuj 10 minut bez pokrywki aby sos nieco odparował. Dodaj zasmażkę, ponownie zagotuj ciągle mieszając, Dodaj musztardę i pomidory, przypraw.

przepis: www.wielkiezarcie.com

Przyznam, że poszłam a łatwiznę i sos zrobiłam z torebki,
(a propos przygotowywaniu żarełka z torebek ulubiony tekst Dody której fanką nie jestem, ale ten tekst jej się udał :D,http://www.youtube.com/watch?v=88IuleU39uA),
generalnie za takimi sosami nie przepadam, a TŻ nie jest wybredny, więc wsunął i taki :)

Mięso po przygotowaniu jest bardzo rzadkie, co utrudnia formowanie klopsów, dlatego niektóre wyszły mi naprawdę duże, a niektóre mniejsze :D

Jedzonko ma faktycznie bardzo zbliżony smak do oryginału, więc na pewno zrobię to danie jeszcze nie raz, szczególnie, że nie wymaga wysokich umiejętności, choć faktycznie pochłania trochę czasu.

Jeśli nie macie pomysłu na obiad- polecam, pycha :D

Próbowaliście tych klopsów? Do jakich dań najczęściej wracacie?

Pozdrawiam. O.

7 września 2012

Nowości w kosmetyczce,


  a właściwie w łazience, gdyż zdecydowana większość kosmetyków, które nabyłam to kosmetyki do pielęgnacji. Ostatnio nie kupuję dużo, mam przesyt i właściwie niczego nie potrzebuję, więc nabywam kosmetyki tylko, kiedy jest jakaś duża okazja, bądź kiedy coś mi się skończy. Efekty widzicie poniżej:


Mgiełka do ciała Avon, granat i mango,
maseczka wygładzająca z ryżem i sake .


Dwa żele pod prysznic Luksja.



Przesyłka od Fitomedu, już niebawem recenzja :)




Trzy żele pod prysznic Isana, kokos, miód i mleko, jedwab.




Tusz Bell, róż oraz róż Virtual. 




Żel Original Source, słynna odżywka z Isany, dwufazowa Bielenda oraz chusteczki Alterra.




Na koniec coś, co dostarczył mi dziś kurier, czyli okulary od www.firmoo.com. Więcej o nich niebawem :)


Jak widać zakupy niewielkie i tylko potrzebne rzeczy ;p A co wy ostatnio kupiliście ciekawego?

4 września 2012

Hot or Not cz. II


Witam serdecznie, dziś część druga posta Hot or Not. Cieszę się, że pomysł na takie wpisy przypadł wam do gustu :)



Essence, Hypno Gloss

Tusz ma za zadanie pogrubić, podkręcić i wydłużyć nasze rzęsy. Niestety, na moich nie robił nic z obiecanych rzeczy. Rzęsy są dobrze rozczesane, pięknie połyskują, zdecydowanie można powiedzieć, że są glossy, ale na pewno nie są podkręcone ani pogrubione. Fajnie sprawdza się przy dolnych rzęsach. Niedrogi, łatwo dostępny,  ale za to, że nawet nie zbliża się do spełnienia obietnic producenta,

NOT 






Maybelline, One by One

Ciekawa szczoteczka, która dobrze rozczesuje rzęsy. Nie pozostawia na nich grudek. Początkowo się rozmazywał i ciężko było go używać, ale trochę poleżał i ten problem zniknął. Nie daje takiego wachlarza rzęs, jak colossal, ale źle nie jest. Na pewno rzęsy są pogrubione i minimalnie wydłużone. Nie kruszy się i nie osypuje. Szału nie robi, ale zły nie jest.

HOT






  Rimmel 1-2-3 looks

Oryginalny pomysł, można nawet powiedzieć, że genialny, jest tylko jedno ale, mechanizm bardzo szybko się psuje. Wystarczyło delikatnie za mocno przekręcić i teraz mogę korzystać tyko z opcji nr 3 więc, szczoteczka nabiera bardzo dużo tuszu. Sama szczotka również nie przypadła mi do gust, bardzo mała, nieźle trzeba się nią namachać. Z moimi rzęsami tusz niewiele robi.  Zdecydowane

NOT








Essence, I love extreme

Gigantyczna szczota, która ma swoich zwolenników i przeciwników. Ja lubię, nawet bardzo, jednym ruchem można pokryć całe rzęsy. Niesamowicie pogrubia i wydłuża, może jednak sklejać. Daje efekt nieco teatralnych rzęs, który lubię. Nie rozmazuje się, ale dość szybko wysycha, mimo tego,

HOT






Oriflame, Lisolette Watkins



Nie nie nie i jeszcze raz nie.
Bardzo gęste włosie, które nie ,,wchodzi" w rzęsy. Efektu nie ma najmniejszego. Dodatkowo mocno się rozmazuje, nie ma co więcej pisać, ogromne

NOT

Podsumowanie, czyli mój osobisty ranking tuszy.

10. Orilame, Lisolette Watkins
9. Rimmel, 1-2-3 looks
8. Eveline, Million Calories
7. Essence, Hypno Gloss
6. Eveline, Volumix Fiberlast
5. Maybelline, One by One
4. Maybelline, Lash Stiletto

3. Max Factor, False Lash Effect Fusion

2. Essence, I love extreme

1. Loreal, Volume Million Lashes

A jaki jest wasz ranking?