29 lutego 2012

Kolejne kosmetyczne niespodziewanki :P

ShinyBox za darmo!


Jak widać i słychać zalewa nas ostatnio fala różnych boxów. Kissbox, glossybox (widząc, co dziewczyny dostały w pierwszym baaaaaaaardzo żałuję, że się na niego nie zapisałam ), ladybox, blogowy blogbox i inne. Ostatnio do tego grona dołączył nowy Shinybox, który ruszy, gdy uzbiera się 100,000 chętnych. Ja się zarejestrowałam, jestem ciekawa, co będą mieć do zaoferowania.

Co ciekawe, te pudełko można otrzymać za darmo,  podejrzewam, że chodzi tylko o pierwsze pudełko. Wszystkie szczegóły tu :)



27 lutego 2012

Na kosmetyki wydam ostatni grosz

Taki tytuł właśnie nosi jeden z odcinków popularnych Rozmów w toku. W programie kilka młodych dziewczyn opowiada o swoich kosmetykach, których ilość często przekracza kilka setek. Polecam obejrzeć.




http://tvnplayer.pl/programy-online/rozmowy-w-toku-odcinki,63/odcinek-1993,na-kosmetyki-wydam-ostatni-grosz,S00E1993,10019.html


Pojawia się też pytanie, kiedy kończy się hobby, a zaczyna uzależnienie? Zachęcam do dyskusji w komentarzach.

24 lutego 2012

Szatany, szatany, szatany!

Jestem totalnie wyczerpana, właśnie wróciłam z koncertu Piotra Roguckiego, który odbył się w jednym z olszyńskich klubów. Co tam dużo gadać, uwielbiam tego gościa i słucham jego i Comy od liceum. Zdjęć niestety nie ma, bo i aparatu nie ma, a telefon nie podołał. W każdym razie jeśli kiedykolwiek, ktokolwiek z was będzie miał możliwość wybrania się na koncert Roguckiego bądź Comy, serdecznie polecam. Mega pozytywna energia, pełny humoru występ i wspaniała muzyka. Na żywo wypadli o wiele ciekawiej niż na płycie, czytanie Wojaczka i skórzana kurtka do mnie przemawiają :D







I moja ulubiona :D






Są tu  fani Comy i Roguca?

22 lutego 2012

TAG: 5 kosmetycznych rzeczy, których wcale nie chcę mieć



Otagowały mnie dżoanaika1991, za co bardzo dziękuję :)
Zasady:
- napisz, kto Cię otagował i zamieść zasady TAG'u
- zamieść baner TAG'u i wymień 5 rzeczy z działu kosmetyki ( akcesoria, pielęgnacja, przechowywanie, kosmetyki kolorowe, higiena), które Twoim zdaniem są Ci całkowicie zbędne bo:
- maja tańsze odpowiedniki
-są przereklamowane
- amatorkom są niepotrzebne
- bo to sposób na niepotrzebne wydatki...
...i krótko wyjaśnij swój wybór
- zaproś do zabawy 5 lub więcej innych blogerek




1. Nie potrzebuję samoopalaczy, balsamów brązujących itp. Bez zagłębiania się w temat. 





2. Nie potrzebuję firmowych kosmetyczek, które są dość drogie zresztą. Moim maleństwom nie przeszkadza, że mieszkają w zwykłych kosmetyczkach np. z Natury, zamiast w kosmetyczce Estee Lauder. Za te pieniądze wolę kupić sobie kolejny kosmetyk :D



3. Nie będę oryginalna. Nie potrzebuję Beauty Blendera ani jego tańszych odpowiedników. Wystarczają mi w zupełności pędzle, trójkątne gąbeczki i moje palce. 



http://urodowy.blogspot.com
4. Nie potrzebuję i nie chcę bardzo drogich lakierów do paznokci. Dior, Chanel itp. to prawdziwe szaleństwo. Nie wiem, jak można wydać 100 zł na lakier do paznokci. Wolę kupić sobie kilka lakierów, w różnych kolorach gdyż i tak zmieniam lakier co dwa dni. Szybko mi się nudzą :D


5. Nie potrzebuję wielu drogich kredek do oczu. Kredka to taki kosmetyk, z którego prawie nigdy nie korzystam. Wolę eyelinery. Jedynym wyjątkiem jest cielista kredka na linię wodną z Inglota. Szkoda więc byłoby mi wydać ponad 30 zł na jedną kredkę. 


Taguję wszystkie moje obserwatorki:)

Nadal nie naprawili w serwisie mojego aparatu i nie mam czym robić zdjęć.  Masakra. 


Przypominam o moim rozdaniu: tu.


Pozdrawiam, 

Duże dziewczynki też lubią lalki.

Dziś post wybitnie niekosmetyczny.

Kilka miesięcy temu, zupełnie przez przypadek odkryłam w internecie niesamowitego bloga. Autorką jest Marina Bychkova. Niesamowita artystka pochodząca z Syberii, która rozwijała swoją pasję na jednym z kanadyjskich uniwersytetów. To, co ta kobieta robi autentycznie zapiera dech w piersiach. Mogłabym gapić się na jej dzieła przez długie godziny, podziwiać detale i chylić czoła eteryczności, którą udało jej się wykrzesać z kawałków porcelany. Nie wiem, jak wam, ale mi lalka z porcelany kojarzyła się zupełnie z czymś innym niż prezentuje nam ta artystka. Polecam zapoznać się z jej twórczością, tymczasem kilka zdjęć:










Adres bloga:  http://www.enchanteddoll.com/blog/
Strona internetowa: http://www.enchanteddoll.com/

14 lutego 2012

Seriale, seriale i wyjaśnienia.


Zasady zabawy :
1. Napisz kto Cie otagował
2. Opublikuj u siebie na blogu logo taga
3. Wymień i opisz kilka swoich ulubionych seriali
4. Zaproś co najmniej 5 innych blogów

Seriale to coś, co lubię. Często wolę je oglądać niż filmy. Niektóre wciągają bardziej inne mniej, ale każdy z tych, które wybrałam ma ciekawą fabułę i bohaterów. 

 Serial Ally McBeal

ALLY   McBEAL

Niezwykle wrażliwa kobieta o bogatym wnętrzu pracująca w fikcyjnej kancelarii prawniczej. Każdy odcinek przestawia inną sprawę, z którą Ally, jako prawniczka musi się uporać. W serialu nie brakuje zabawnych sytuacji, pojawiają się jednak również wątki melodramatyczne. Mam ogromny sentyment do tego serialu i uwielbiam zakręconą Ally. 

Serial American Horror Story

AMERICAN HORROR STORY

Rodzina po przejściach postanawia zacząć życie na nowo. Przeprowadzają się do wiekowego domu, który, jak się okazuje jest już zamieszkany tyle, że przez duchy, które są bardzo realne. Intrygująca fabuła i wartka akcja sprawiły, że z niecierpliwością czekam na drugi sezon. 

 Serial Czysta Krew (True Blood)

CZYSTA KREW

Serial znany zapewne większości z was. Przedstawia losy modnych ostatnio wampirów. Szczerze powiem, że oglądam głównie dla Erica <3

Serial Gra o tron (Game Of Thrones)

GRA O TRON

Serial na podstawie pierwszej części sagi George’a R. R. Martina. Opowieść o dążeniu do władzy, wielkich miłościach i mam nadzieję, w ostateczności wzajemnego wsparcia w obliczu zewnętrznego zagrożenia. 


Serial Miasteczko Twin Peaks

MIASTECZKO TWIN PEAKS

Kultowy już serial opowiadający o śledztwie dotyczącym zabójstwa nastolatki. Sprawą zajmuje się ekscentryczny agent FBI. 



Serial Przyjaciele (Friends)

PRZYJACIELE

Oglądałam wszystkie sezony po kilka razy. Serial opowiada historię grupy przyjaciół mieszkających w Nowym Jorku. 



Serial Shameless US

SHAMELESS

Serial przedstawiający losy rodziny z Chicago. Jedną z postaci komediodramatu jest Frank, ojciec nie radzący sobie z utrzymaniem rodziny, uzależniony od alkoholu, który większość czasu spędza leżąc nieprzytomnie, podczas, gdy obowiązek utrzymania rodziny spada na najstarszą córkę Fionę. 


Serial The Killing

THE KILLING

Amerykańska wersja duńskiego serialu. Fabuła przedstawia śledztwo w sprawie zabójstwa nastolatki. Przebieg zdarzeń przedstawiony jest z trzech perspektyw: rodziny opłakującej śmierć dziewczyny, detektywów starających się rozwikłać zagadkę oraz polityków, którzy zamieszani są w morderstwo.



Niestety, jak pech, to pech. Padł mi aparat. Lampa błyskowa się przepaliła ;/ Oddałam go już do naprawy, ale czuję się bez niego, jak bez ręki. Mam nadzieję, że wybaczycie mi chwilowy zastój na blogu. Recenzje, które były w planach pojawią się, jak tylko odzyskam sprzęt. Mogłabym, co prawda umieszczać recenzję posiłkując się zdjęciami z internetu, ale naprawdę wolę robić swoje.

Przypominam o rozdaniu. Macie czas do 8.03

Pozdrawiam,





9 lutego 2012

Jaki dziś dzień? Dzień dobry na rozdanie.


Rozdanie

Czy tak, jak ja uwielbiacie zapach czekolady? Lubicie się otulać tymi słodkimi nutami czekoladowej woni? Jeśli tak, to mam dla was propozycję.
Dzięki uprzejmości firmy Original Source mam do rozdania kilka pyszności. Zapraszam do udziału w zabawie.




Do zdobycia są:

- żel pod prysznic Chocolate & Mint, 250 ml,
- żel pod prysznic Chocolate & Orange, 250 ml,
- płyn do kąpieli Chocolate & Mint,  500 ml,
- torba ekologiczna,
- bawełniany tank top w rozmiarze S
- dołożę też coś od siebie, ale będzie to niespodzianka :)

Co musisz zrobić:

Warunek konieczy
- musisz być obserwatorem mojego bloga oraz zostawić pod tą notką swój adres mailowy i nick pod jakim obserwujesz bloga (1los).

Warunki dodatkowe:
- odpowiedz na pytanie, jakie dania, desery, koktajle itp., których składnikiem jest czekolada, najbardziej lubisz, przepisy mile widziane :) (1 losy)
- dodaj mnie do blogrolla (1 los)
- napisz o rozdaniu na swoim blogu, wraz z linkiem do tego rozdania i zdjęciem. Nie musi to być osobna notka  ( 3 losy).

W sumie można zgarnąć 6 losów. 

Nie wysyłam za granicę. 

Rozdanie trwa do 7 marca, do północy. Wyniki ogłoszę w Dzień Kobiet.


Zapraszam, 




Tanie, a dobre.

Kredki Emily od Golden Rose.

opis: Najnowsza kolekcja kredek do oczu. Seria zawiera piętnaście najmodniejszych odcieni. Kredki mają miękką konsystencję, co sprawia, że ich aplikacja jest łatwa i przyjemna. Kolory są żywe i intensywne na powiece. Utrzymuje się bardzo długo. 

Wspominałam wam już, że odkryłam niedaleko mojego mieszkania maleńką drogerię, w której mogę znaleźć takie firmy, jak Golden Rose, Vipera, Hean. Właśnie tam również natrafiłam na niepozorne, tanie jak barszcz, bo jedyne 3,5 zł, kredki Emily. Nic mi ta nazwa nie mówiła, ale patrząc na nalepkę na kredce odkryłam, że kredki te są produkowane przez Golden Rose. Postanowiłam zaryzykować i z trzema kredkami wróciłam do domu. 

Kolory, które wybrałam to: srebrna 111, perłowy niebieski 109 i  matowa zieleń 114. Kredki z założenia mają być wodoodporne i powiem wam, że nawet im się to udaje. Można je jednak zmyć bez problemu każdym dwufazowym płynem do demakijażu. Ich ważność to 36 miesięcy od otwarcia, czyli naprawdę sporo. Kredki są zadziwiającą miękkie. Pod tym względem są bardzo podobne do kredek z sephory. Nie są jednak na tyle miękkie żeby się rozmazywać.  Kolory są piękne, po tak niedrogich kredkach można by się spodziewać taniego efektu, jednak nic podobnego! Kolor 109 jest niemalże bratem bliźniakiem kredki z Catrice aqua blue, ale, o dziwo, jest od niego wiele trwalszy.






Od lewej: 
- 114, 109, 111.




Porównanie z kredką Catrice 090 aqua blue. Catrice po lewej stronie. 



Wybaczcie moje niewyspane oczy, ale zdjęcia były robione przed chwilą :) 

Tu- 109.



- 111


- 111 z tuszem I love extreme, essence


- rozmazana, 114

Kredki dobrze się rozcierają, kolor nie znika z powieki w ciągu dnia, ani się nie rozmazuje. Spokojnie wytrzyma 6 godzin. Ich wadą może być to, że nie da się nimi narysować cienkiej, precyzyjnej kreski, mimo tego, uważam, że jest to świetny kosmetyk, który jest wart o wiele więcej od swojej ceny. Planuję oczywiście powiększyć kolekcję  tych kredek. Jeśli spotkacie gdzieś te niepozorne cudeńka, kupcie, na prawdę warto! 


7 lutego 2012

Hean- obsesja koloru.


Jakiś już czas temu wspominałam wam o współpracy nawiązanej z firmą:

Beautyblogs.pl


Dziś przedstawiam lakier Colour Obsession  614. 

Właściwie mogłabym powiedzieć o nim to samo, co o jego bracie duo chromatic 608, o którym pisałam TU.

Szklana buteleczka jest poręczna, ładnie prezentuje się na toaletce i nie zabiera dużo miejsca. Pojemność lakieru to 7 ml, czyli taka, jak lubię. Ani za dużo, ani za mało. 

Pędzelek jest dosyć cienki, co możecie zobaczyć na zdjęciu, gdzie porównałam go z pędzelkiem z Catrice i Miss Sporty. Dla jednych to, że pędzelek jest cienki może być wadą, dla innych zaletą. Ja wolę cienkie pędzle, gdyż, jak już wam pisałam mam  małe paznokcie i mniejsze pędzelki są po prostu wygodniejsze. 



Największą zaletą lakieru jest to, że schnie naprawdę szybko i pozostawia mocno błyszczący kolor.
Konsystencja nie jest zbyt wodnista, więc lakier nie zalewa nam skórek. Do pełnego krycia wystarczą dwie cienkie warstwy. Tyle też warstw mam na zdjęciach. 

Kolor 614 to piękna głęboka fuksja. Jest bezdrobinkowy. Na zdjęciach wyszedł dość blado, w rzeczywistości kolor jest bardziej wyrazisty. 

Stosowany na bazę Nail Tek wytrzymuje 3 dni bez żadnego uszczerbku. 




Oczywiście, póki co, wadą wszystkich kosmetyków Hean jest ich dostępność. Ja na szczęście znalazłam małą drogerię, w której dostępne są niektóre ich kosmetyki :) Poza tym możecie je znaleźć na stronie internetowej: www.hean.pl


Pozdrawiam. 


6 lutego 2012

Moje zgrabne ręce, czyli Inglot w rozsypce i dramatyczne ratowanie dobytku.

Uwaga, notka zawiera drastyczne zdjęcia! Osoby szczególnie wrażliwe proszę o naciśnięcie X, znajdującego się w prawym górnym rogu ekranu.







Nic nie zapowiadało tej tragedii. Pierwszy raz od kilku dni wstałam prawą nogą i po ogólnym ogarnięciu się zabrałam się za czytanie waszych blogów. Na blogu http://agowepetitki.blogspot.com/ znalazłam przypominajkę dot. karnawałowego makijażu, czemu nie, pomyślałam i radośnie zabrałam się do rękodzieła. Niestety, mimo szczerych chęci mojego nadgarstka, nie był to odpowiedni dzień na karnawałowe mazajki. Różowy wychodził fioletem, a kreska jakimś nieokreślonym gryzmołem. Trudno, pomyślałam ze smutkiem kręcąc głową i zabrałam się za sprzątanie mojego prywatnego placu zabaw na toaletce (a ci, którzy mnie znają, wiedzą, że utrzymywanie porządku podczas malowania nie jest moją mocną stroną ). 

Kiedy już wszystko prawie miałam uporządkowane chwyciłam moją kochaną paletkę Inglota, co by odłożyć ją na miejsce. I wtedy wydarzyła się tragedia. Jakimś trafem paletka wyślizgnęła mi się z rąk. Trwało to ułamek sekundy, ale ja oglądałam to w zwolnionym tempie. Ze wszystkimi szczegółami widziałam jak paletka otwiera się w locie, klapka wygina się pod dziwnym kątem, a moje maleństwa roztrzaskują się o  listwę z czterema wtyczkami, które obwiniam o śmierć moich dziatek. 

Z niecenzuralnymi słowami na ustach zabrałam się do ratowania swojego inglotowego dobytku, z bólem serca zastanawiając się, czemu takie Trudne Sprawy tak często mi się przytrafiają.


Tuż po zdarzeniu. 


Polegli:



Ocaleni szczęśliwym zrządzeniem losu:



Przygotowania do reanimacji. W akcji ratunkowej udział wzięli: spirytus, chusteczki, patyczek do rozdrabniania.


Krok pierwszy. Dokładnie rozdrobnienie pozostałej części.
Krok drugi. Dodanie do rozdrobnionego cienia kilku kropli spirytusu.
Krok trzeci. Dociskanie cienia chusteczką i czekanie, aż wyschnie. 



Tu: zrozpaczona Estee Lauder, która też w feralnym momencie znajdowała się w paletce. 



Po reanimacji: 



Prezentacja całości po zdarzeniu. 


Na szczęście paletce nic się nie stało, co podbudowało moją wiarę w jakość paletek inglota. Mam nadzieję,  że cienie po reanimacji będą miały takie same właściwości, jak przed wypadkiem, no ale to się dopiero okaże.

Potraktujcie ten post z przymrużeniem oka. :) Pozdrawiam.


Strona bloga ciągle jeszcze jest w budowie, więc proszę o wyrozumiałość.