27 listopada 2012

Makijaż


Jakiś czas temu pisałam wam o kursie wizażu, w którym uczestniczyłam. Pokażę dziś makijaż, który wykonałam w ramach kursu na prześlicznej koleżacne Ani :) Z założenia miał być to makijaż ślubny, na zdjęciach zrobione są tylko oczy. Zdjęcia były robione na szybko, więc nie wszystkie są dobrej jakości.






Cienie, których użyłam to:
biały cień MIYO,
holograficzny cień Lovely 01, którego piękna  i wielowymiarowości zdjęcia zupełnie nie oddają,
brązy z palety Tarte for true blood,
eyeliner Essence 02,
tusz, nie pamiętam dokładnie, ale zapewne Chanel inimitable.

Jak wam  mija wtorek?

:)

26 listopada 2012

Dzisiejszy makijaż i coś z Rossmanna


Naszło mnie dziś na zmalowanie czegoś w jesiennych kolorach i oto efekt:




Niestety miałam ogromne problemy z uchwyceniem kolorów i generalnie makijażu. Wszystko na zdjęciach jest bledsze niż w rzeczywistości i kiepsko wygląda na zbliżeniech. Chyba czas na poważnie zabrac się za odkładanie na lepszy aparat. 


      

Czego użyłam:

-baza Benefit, Stay don't stray
-tusz Estee Lauder, Sumptuous
-cienie od wewnętrznego kącika
- Euphora, dancing queen 
-Pupa, eye-colour flakes 03,
Inglot 414, 464,
-dolna powieka, Mac, odd couple,
- eyeliner żelowy Essence.

Przy okazji wpadłam dziś na małe zakupy do Rossmanna, żeby skorzystać z promocji -40%. Właściwie niczego nie potrzebowałam, ale dla zasady trzeba było coś tam wziąć;p. Pigment Kobo oczywiście z Natury. 


Max Factor, osławiony fantasy fire.
Maybelline, puder affinitone.
Kobo, lavender.
Wibo, puder z jedwabiem i wit. E.

Poszaleliście w Rossmannie, czy zakupy jeszcze przed wami?

Przypominam o rozdaniu:
klik na zdjęcie
ZGARNIJ ORIGINAL SOURCE

Pozdrawiam.O.

25 listopada 2012

Tajska przyjemnść



 Jak mija wam weekend? U mnie ostatnio spokojnie, leniwa sobota, leniwa niedziela, nic tylko odpoczywać pod kocykiem, z kawusią i blogami :)

 Chciałam wam dziś przedstawić produkt, który otrzymałam od Safiry i z którym nawet się polubiłam.

THAIMASSAGE Relaksujący krem do pielęgnacji i masażu ciała





 Doskonały preparat pielęgnujący suchą, łuszczącą się skórę całego ciała. Koi podrażnienia i uszkodzenia naskórka, likwiduje jego szorstkość i pęknięcia. Bardzo dobrze się wchłania pozostawiając na skórze delikatny, natłuszczający film zapobiegający ucieczce wody z naskórka i jego wysychaniu. Zastosowany po kąpieli lub porannym prysznicu przywraca skórze całego ciała gładkość i jedwabistość. Szczególnie polecany do pielęgnacji wysuszonej skóry szyi, dekoltu, ramion i nóg. Regeneruje spracowaną skórę rąk i stóp. Już jednorazowe zastosowanie kremu na zniszczone, podrażnione detergentami dłonie lub przesuszone stopy, przynosi im ulgę i przywraca komfort funkcjonowania w ciągu dnia. Systematyczne stosowanie kremu usuwa suchość naskórka z łokci, kolan i kostek. Jego delikatny, relaksujący zapach docenią miłośnicy aromaterapii. Zawarte w kremie olejki eteryczne odprężają, uspokajają i relaksują po ciężkim dniu. Działają antydepresyjnie. Po zastosowaniu Kremu Relaksującego skóra staje się jedwabiście gładka i miękka, a skołatane nerwy ukojone. Delektując się delikatnym zapachem olejków eterycznych jednocześnie pieścisz swoją skórę.
Krem posiada doskonałe właściwości poślizgowe umożliwiające jego nałożenie nawet na wiotką, słabo napiętą skórę, co zapobiega jej nadmiernemu rozciąganiu. Polecany jest do masażu całego ciała, a w szczególności twarzy, karku, dłoni i stóp. Wskazany także do masażu antycellulitowego. W czasie masażu odpręża ciało i umysł.
Krem zalecany jest do codziennego stosowania co najmniej dwa razy dziennie lub ilekroć zajdzie potrzeba.
Nałożenie na skórę przesuszoną skórę szyi, rąk lub stóp obfitej warstwy preparatu pełni funkcję maseczki regenerującej, wygładzającej i zatrzymującej wodę w naskórku. Nakrycie szyi ciepłym ręcznikiem, nałożenie na dłoń.
Składniki (INCI): Petrolatum, Mineral Oil, Dimethicone, Hydrogenated Castor Oil, Menthol, Ethylparaben, Parfum, Linalool, Limonene, Lilial, Citronellol, Geraniol, Hexyl Cinnamal, Alpha Isomethyl Ionone.


Pojemność: 100 ml
Cena katologowa: 14.90 PLN
www.safira.pl




 Produkt zamknięty jest w niewielkim wygodnym opakowaniu, z którego łatwo wydobyć produkt.    
W opakowaniu jest 100 ml kremu, ale można też kupić opakowanie 250 ml. Kosmetyk dodatkowo zabezpieczony jest folią, więc mamy pewność, że nikt przed nami w nim nie grzebał :) Nawiasem mówiąc każdy kosmetyk w Naturze też powinien być zabezpieczany, najlepiej alarmem, który urauchamniałby się, jeśli ktoś będzie próbować macać pełnowymiarówki, bo dość już mam nabywania starych kosmetyków, co też ostatnio, w przypadku tuszu do rzęs, mi się przytrafiło ;/ 



 Konsystencja jest dziwna, woskowa. W opakowaniu kosmetyk wygląda na zbity, ale gdy go nabieramy staje się śliski, maziowaty i bardzo tłusty. Pozostawia na dłoniach nieprzyjemną warstewkę. To, co dla dłoni jest nieprzyjemne okazuje się  pieszczotą dla ciała;) Krem idealnie rozprowadza się na skórze i świetnie się nim masuje. Nie roluje się, nie wchłania zbyt szybko, więc masaż może potrwać więcej niż kilkanaście minut. Skóra jest po nim niesamowicie miękka i wygładzona. Dzięki konsystencji jest bardzo wydajny i niewielka ilość wystarcza na masaż dużej części ciała. Zapach również jest bardzo przyjemny. Delikatny, odprężający zdecydowanie uprzyjemnia masowanie. 

 Jest to chyba najlepszy kosmetyk do masażu, jaki kiedykolwiek posiadałam i na pewno kupię kolejne opakowanie. :)

Są wśród was amatorzy masażu? Jaki jest według was najlepszy kosmetyk do tego celu?

Miłego. O. 

24 listopada 2012

Kallos Vanilla


 Na maskę Kallos zdecydowałam się niedawno pod wpływem pozytywnych recenzji. Czy u mnie również się sprawdziła? 


Skład: Aqua, Cetearyl Alcohol, Cetrimonium Chloride, Propylene Glycol, Hydrogenated Polysorbutene, Parfume, Panthenol, Dimethicon, Hydrolized Milk Protein, Cyclopentasiloxan, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone

Analiza:
Aqua, 
Cetearyl Alcohol- emolient tzw. tłusty, zmiękcza, nawilża, wygładza.
Cetrimonium Chloride- działąnie antystatyczne, ułatwia rozczesywanie, wygładza, nadaje połysk włosom. Propylene Glycol- nawilża, pomaga innym składnikom przniknąć w głąb włosa. 
Hydrogenated Polysorbutene- lekki emolient,nawilża.
Parfume
Panthenol-  regeneracja, nadanie gładkości.
Dimethicon- silikon, ułatwia rozprowadzanie kosmetyku, wygładza.
Hydrolized Milk Protein- hydrolizad protein mleka, wygładza, zmiękcza, nawilża, działa antystatycznie.
Cyclopentasiloxan- emolient, wygładza, nawilża, ułatwia rozprowadzanie kosmetyku.
Methylchloroisothiazolinone- substancja konserwująca.
Methylisothiazolinone- substancja konserwująca.

Opis: 


 Opakowanie jest ogromne, ale nic dziwnego, skoro musi pomieścić aż litr produktu. Jest wygodne, pozwala wydobyć produkt do samego końca. Szata graficzna również jest przyjemna dla oka. Pierwsze co czujemy po otwarciu opakowania to niezwykle intensywny, nieco sztuczny zapach. jest tak mocny, że sporo osób może go nawet uznać za duszący. Na włosach też jest wyczuwalny i nie znika od razu po spłukaniu maski. 

 Maska jest biała, a jej konsystencja przypomina budyń. Jest trochę gęstsza od maseczek z Biovaxu. Nabiera się wygodnie, na pewno nie spływa z dłoni, więc aplikacja nie sprawia problemów. 


 Mój sposób aplikacji to nakładanie maski na wilgotne włosy. Kiedy mam czas, pod czepek i ręcznik na ok. 40 min, a kiedy nie mam tak dużo czasu to po prostu na minut 15. Działanie na moich włosach jest rewelacyjne. Włosy są bardzo gładkie, nawilżone, sprężyste i wyglądają jakby było ich więcej. Maska nie obciąża. Rozczesanie po niej włosów również nie sprawia mi najmniejszego problemu. Włosy są również mocno nawilżone i nieco bardziej błyszczące. Dawno po użyciu jakiegoś kosmetyku nie widziałam takiego efektu, wielkie wow. Maski do tej pory użyłam jakieś 6-7 razy i efekty były świetne, ale obawiam się, że włosy mogą się do niej przyzwyczaić i efekty będą mniej spektakularne. To, jak wyglądają moje włosy od razu po użyciu tej maski mogłyście zobaczyć w poprzednim poście. 

Wspominałam o cenie? Otóż za litr maski zapłaciłam w Hebe ok. 10 zł. :) Na pewno wypróbuję też z Kallosa maskę latte i inne, gdyż, jak widać cenowo wypadają świetnie. 

Miałyście? Co o niej sądzicie? 

Przypominam o rozdaniu,
klik na zdjęcie: 
ZGARNIJ ORIGINAL SOURCE

Miłego wieczoru. O. 

22 listopada 2012

Włosomaniactwo level I, czyli moje produkty do włosów



 Witam ciepło.

 Coraz bardziej wkręcam się w włosomaniactwo i coraz częściej podczytuję takie blogi. Zauważyłam, że u mnie nie było jeszcze chyba posta z prawdziwego zdarzenia na temat mojej pielęgnacji i moich włosów, dlatego dziś czas to nadrobić. Wspominałam wam już, że stopniowo zaczynam łapać, o co chodzi w czytaniu składów kosmetyków i zwracam na to coraz większą uwagę. Kosmetyki, które obecnie posiadam są mieszanką kosmetyków, których używałam wcześniej, które staram się zużyć jak najszybciej i zastąpić je czymś z lepszym składem oraz tych lepszych już składowo. 

Szampony:


Nivea, Volume Sensation- została mi końcówka i już do niego nie wrócę.
Green Pharmacy, przeciwłupieżowy- jeszcze nieużywany.
Babydream- jeszcze nieużywany.
Barwa Ziołowa, skrzyp polny.

Odywki:


Mrs. Potter's, balsam aloes i jedwab.
Timotei, intensywna odbudowa.
Green Pharmacy, balsam pokrzywa zwyczajna.
Yves Rocher, odżywka z wyciągiem z owsa.
Herbal Essences, odżywka nie łam się!- została mi końcówka.

Maski:


Kallos Vanilla- świetna, niebawem recenzja.
Ziaja, masło kakaowe.
Joanna, z apteczki babuni, kompres z miodem i proteinami mlecznymi - nieużywana. 
Biovax, intensywnie regenerująca- jedna z ulubionych :)

Olejki:


Vatika- świetny i mój ulubiony.
Green Pharmacy, olejek łopianowy z czerwoną papryką.
Green Pharmacy, olejek łopianowy ze skrzypem polnym.

Inne:


Biosilk- końcówki włosów.
Serum, joanna, z apteczki babuni- na końcówki.
Marion, z olejkiem arganowym.
Barwa, woda brzozowa.
Anna, nafta kosmetyczna.




Podstawowe akcesoria, czyli tangle teezer i grzebień do przeczesywania masek.


Stan włosów na dziś. Kolor naturalny.


Mam również zamiar wypróbować kilka domowych maseczek oraz laminować włosy, więc dam znać, jakie będą efekty. 

Miałyście któryś z tych produktów? Sprawdziły się u was?

Przypominam o rozdaniu,
klik na zdjęcie.
ZGARNIJ ORIGINAL SOURCE


18 listopada 2012

Hurra!





 Chciałam serdecznie wam podziękować, za to, że czytacie, komentujecie, jesteście i mobilizujecie do dalszej pracy i pisania. Wczoraj stuknęło na blogu 100 000 wyświetleń! 

Dzięki serdecznie. O. 

17 listopada 2012

Zielona galareta :D


Dziś przed wami Aloesowy żel nawilżający z firmy Safira. 


 Opis: Żel z aloesem - doskonale nawilżający, przeznaczony do pielęgnacji twarzy, całego ciała i włosów. Zawiera skoncentrowany wyciąg z Aloe Vera Barbadensis (aż 41 % czystego aloesu), rośliny od wielu wieków znanej ze swoich właściwości antyseptycznych i odżywczych, szeroko wykorzystywanej w przemyśle kosmetycznym. Żel z aloesem nadaje się do każdego rodzaju cery w każdym wieku. Doskonale nawilża, poprawia elastyczność, szybko się wchłania, koi podrażnienia i zaczerwienienia skóry. Jest również świetnym podkładem pod makijaż. Koi skórę podrażnioną depilacją i goleniem. Zapobiega powstawaniu stanów zapalnych po użyciu wszelkiego typu maszynek do golenia. Natychmiast przywraca równowagę podrażnionej cerze.
Świetny do układania włosów, szczególnie przetłuszczających się i ze skłonnością do łupieżu. Skutecznie łagodzi stany zapalne skóry, w tym skóry głowy. Jednocześnie chroni włosy przed niekorzystnym wpływem zanieczyszczonego środowiska.
Żel z aloesem jest niezastąpionym produktem, który można stosować przez cały rok do pielęgnacji skóry całego ciała i włosów.
Miąższ aloesu zawiera ponad 140 biologicznie czynnych składników m.in. aminokwasy (endogenne i egzogenne), enzymy (lipazę, amylazę, celulazę i inne), witaminy (z grupy B, kwas foliowy, C, A, cholinę oraz wszystkie rozpuszczalne w wodzie), związki mineralne: wapnia i magnezu, fosforu, sodu, cynku, żelaza, manganu, chromu, miedzi, germanu, nienasycone kwasy tłuszczowe (linolowy, linolenowy, stearynowy), naturalny kwas salicylowy.

 Składniki (INCI): Aqua, Aloe Vera Barbadensis Lear Juice, Glycerin, TEA, Carbomer, EDTA, Benzyl Alcohol, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, CI 47005, CI 42090.

 Pojemność: 300 ml

 Cena: 23.80 PLN

 Dostępność: http://safira.pl



 Nie przepadam za żelową konsystencją kosmetyków, więc ciężko było mi zabrać się za testowanie tego produktu, okazało się, że wcale nie było tak źle. Zacznę jednak od początku. Żel zamknięty jest w standardowym opakowaniu, z którego możemy go łatwo i do końca wydobyć. Opakowanie jest przezroczyste, więc widać ile jeszcze produkty zostało w środku.

 Żel ma fantastyczny zielony kolor i konsystencję, która nie była dla nieprzyjemna, gdyż nie klei się, a tego nie lubię w żelowych produktach, jest lekki i dość wodnisty, choć nie spływa z dłoni. Produkt bardzo szybko się wchłania. Zapach jest dość delikatny, nie drażni i szybko znika. 

 Najważniejsze w nim jest to, iż jest to kosmetyk totalnie wielofunkcyjny i sami możemy znajdować dla niego najróżniejsze zastosowania. Do twarzy, włosów, jako żel lub odżywka, do ciała, do golenia, dodatek do peelingu itp. Nie przetestowałam jeszcze jego wszystkich możliwości, bo nakładałam go na ciało i raz pokusiłam się o nałożenie na twarz. Nie nawilża mocno, co jest wynikiem jego konsystencji, ale na pewno łagodzi podrażnienia np. po depilacji i wygładza skórę. Nałożony ba twarz delikatnie ją nawilżył, ale jak wspomniałam nie przepadam za żelową konsystencją i więcej w ten sposób nie będę go używała. Kolejnym plusem jest jego wydajność, wystarczy naprawdę odrobina, żeby pokryć kosmetykiem duże partie ciała. 

Czy żel stał się moim ulubieńcem? Raczej nie, właśnie ze względu na konsystencję, co do działania nie mam zastrzeżeń. Polecam fankom aloesu (produkt zawiera aż 41% czystego aloesu) i produktów wielofunkcyjnych. 

Lubicie kosmetyki wielofunkcyjne? Nie przeszkadza wam żelowa konsystencja?

Przypominam o rozdaniu:
klik w obrazek
ZGARNIJ ORIGINAL SOURCE

Miłej soboty. O.

16 listopada 2012

Zapraszam na ROZDANIE ;)



 Dzisiejszy dzień rozpoczął się dla mnie bardzo przyjemnie, otrzymałam bowiem od Pani Magdaleny paczkę z nowymi limitowanymi żelami Original Source;) Mało tego w paczce znalazłam również słodką lukrecję, lniana torbę, próbki i pendriva :) Lepszą wiadomością jest jednak to, że też możecie otrzymać podobny zestaw!


Do zgarnięcia są:
Dwa limitowane żele, pomarańcza i lukrecja oraz śliwka z syropem klonowym,
liczne próbki innych żeli,
lniana torba na zakupy. 


Co musisz zrobić?:


1. Być, obowiązkowo, obserwatorem mojego bloga oraz odpowiedzieć na pytanie, jakie połączenia/warianty zapachowe zobaczylibyście najchętniej w ofercie OS i dlaczego.

2. Możesz polubić mnie na facebooku (odnośnik po lewej stronie) + 1 punkt.

3. Udostępnić info o konkursie na facebooku, blogu bądź innej formie + 2 punkty (info o udostępnieniu wraz z linkiem zostaw w komentarzu)

Formularz konkursowy:


Nick pod jakim obserwujesz bloga:
e-mail:
odpowiedź:
facebook: NIE/TAK- imię i dwie pierwsze litery nazwiska
udostępnione: NIE/TAK- link


 Uwaga!

Osoby anonimowe, również mogą brać udział w rozdaniu. 
Formularz dla nich:

Lubisz na fb jako: imię i dwie litery nazwiska
e-mail:
odpowiedź:
udostępnione: NIE/TAK- link




Regulamin: 

1.Organizatorem konkursu jest blog http://kosmetycznaodyseja.blogspot.com/
2. Sponsorem nagród jest firma PZ Cussons.
3. Konkurs trwa od 16.11.2012 do 12.12.2012.
4. Nagroda wysłana zostanie do zwycięzcy bezpośrednio przez firmę PZ Cussons. 

W razie pytań, lub jeśli coś pominęłam proszę o kontakt np. przez gg, numer znajdziecie na górze bocznego paska.



Catrice Holiday 2012 NEONaturals Collection




Dziś kolejna porcja nowości od Catrice. Tym razem mowa o zapowiedzi nowej kolekcji lakierów do paznokci Catrice Holiday 2012 NEONaturals Collection.




Catrice Holiday 2012 Neo Naturals Promo2 Catrice Holiday 2012 NEONaturals Collection   Official Info & Photos





C01 Be Naturally Crazy
C02 Natural Is Calling
C03 Makes Me Smile
C04 Enjoy Me
C05 Have A Good Day
C06 Be Natural


C01 Little Miss Sunshine
C02 For Bright Guys
C03 Mr. Brightsight
C04 Mrs. Brightsight
C05 Bright, Brighter & Brightest
C06 On The Bright Side Of Life


http://www.chicprofile.com


Wpadło wam coś w oko? Bo przyznam, że mi te odcienie bardzo się spodobały :)

O.

15 listopada 2012

Catrice, Syberian Call

           

      Zapowiedź kolejnej edycji limitowanej z Catrice. Tym razem będzie nosić nazwę Syberian Call.

   Róże


Pomadki w płynie

Błyszczyk


Wypiekane cienie






Lakiery


http://www.pinkmelon.de/

Catrice Siberian Call.jpg
http://darkbeauty.pinger.pl




Wpadło wam coś w oko? Przyznam, że mnie zainteresowały dwa lakiery, pomadki w płynie i oczywiście róże.


O.



13 listopada 2012

Hot or Not cz. III


Witam ciepło w ten chłodny wieczór. 

 W poprzednich postach Hot or Not pisałam o tuszach do rzęs TU i TU. Dziś z kolei będzie mowa o peelingach. Peelingi to jedne z moich ulubionych kosmetyków pielęgnacyjnych, lubię je testować, choć jeszcze nie znalazłam mojego ideału. Na mojej drodze poszukiwań peelingowego graala stanęły min. produkty, które dziś wam przedstawiam. Żaden z nich nie jest mocnym zdzierakiem, więc może któryś wpadnie w oko osobom, które nie lubią, w przeciwieństwie do mnie, mocnego tarcia :) Czy któryś z tych peelingów podbił moje serce? 



Joanna Naturia, peeling myjący

Opis: Peeling myjący o owocowym zapachu doskonale wygładza i odświeża ciało. Specjalnie dobrana receptura zawiera nawilżający ekstrakt owocowy (w zależności od wersji: z kiwi, pomarańczy, truskawki, porzeczki lub grapefruita) oraz drobinki ścierające, które usuwają zanieczyszczenia i martwe komórki naskórka.

Wspaniałe rezultaty:
- oczyszczona i odświeżona skóra
- gładsza i milsza w dotyku
- przyjemnie pachnąca
Dostępny w 7 wersjach: kiwi, pomarańcza, truskawka, porzeczka, grapefruit, gruszka i żurawina.




 Te peelingi z Joanny znam i często do nich wracam. Fakt, że nie są najmocniejszymi ścierakami nie przysłania mi ich innych zalet, jakimi niewątpliwie są piękny, w miarę naturalny, zapach i niewielkie, poręczne opakowanie, które z powodzeniem można zabrać w podróż, gdyż faktycznie nie zabiera dużo miejsca. W mojej łazience gościł już zapach pomarańczowy, porzeczkowy i właśnie grapefruitowy, który lubię najbardziej. Czytając to, co obiecuje producent w przypadku tego kosmetyku, jako jednego z nielicznych, z ręką na sercu mogę powiedzieć, że wszystkie obietnice producenta zostały spełnione. Skóra faktycznie jest gładka, odświeżona, niepodrażniona, przyjemna w dotyku, a zapach znacznie uprzyjemnia korzystanie z produktu. Konsystencja jest dość gęsta, nie spływa z dłoni. W żelu zatopione są liczne i niezbyt ostre drobinki, niektóre z nich nie rozpuszczają się pod wpływem wody. Co do wydajności, to nie jest największa, ale za ta cenę łatwo jest to produktowi wybaczyć. Mimo, że często wracam do tego kosmetyku nie jest moim ulubieńcem, gdyż szukam czegoś, co naprawdę mocno zdziera :D

HOT


Hean, peeling masaż solankowy


Opis: Solankowy peeling ujędrniający. Zawiera sól jodowo-bromową i złuszczające drobinki. Odświeża i wygładza skórę, złuszcza zrogowaciałe warstwy naskórka. Wspomaga zwalczanie cellulitu i poprawia jędrność i elastyczność skóry. W składzie kosmetyku zawarto następujące składniki aktywne:

- sól jodowo-bromową i złuszczające drobinki – intensywnie usuwają martwe komórki naskórka i odblokowują pory. Masaż drobinkami pobudza ukrwienie i dotlenia skórę. Sól jodowo-bromowa (bogata w składniki mineralne: Ca, Mg, J, Br) dodatkowo tonizuje i regeneruje skórę.
- miłorząb japoński – ujędrnia i uelastycznia skórę, wspomaga zwalczanie cellulitu, stymuluje odnowę naskórka.
- D-panthenol – skutecznie nawilża, łagodzi podrażnienia i nadaje skórze miękkość.

  Z tym produktem raczej się nie polubiłam. Zacznę od plusów. Niedrogi. Wygodne opakowanie, tuba, która stoi "na głowie", więc łatwo wydobyć z niej produkt do samego końca. Takie opakowania w przypadku peelingów lubię najbardziej. Jeśli chodzi o drobinki to można porównać je z drobinkami z peelingu z joanny, choć tu jest ich więcej i większość z nich rozpuszcza się pod wpływem wody. Konsystencja również podobna do joannowego produktu. To, czego w nim jednak nie znoszę i co całkowicie eliminuje moją chęć używania go to zapach. Okropna, sztuczna, słona woń od której robi mi się niedobrze. Na szczęście nie utrzymuje się długo, ale nie zmienia to faktu, że nie mogę przez nią zmusić się do używania tego kosmetyku . Śladu po ujędrnianiu oczywiście nie ma. 

NOT



Wellnes Beauty, peeling pod prysznic

Opis: Działa pielęgnacyjnie. Peeling pod prysznic ożywia. Drobne ziarenka peelingujące łagodnie masują skórę, a olejek z jojoba usuwa obumarły naskórek. Cenne ekstrakty z pomarańczy i owocu granaty ożywiają twoje zmysły, a nawilżające lipidy delikatnie czyszczą skórę. Po peelingu twoja skóra staje się delikatna i miękka. Każdego dnia zapewnij sobie i swoim zmysłom poczucie komfortu.

Ten produkt gości w mojej łazience od niedawna, ale już wiem, że po skończonym opakowaniu jeszcze do niego wrócę. Nie jest to typowy peeling, właśnie raczej peelingujący żel. Opakowanie estetyczne, dopasowuje się do kształtu dłoni, piękny kolor i niewiarygodny zapach. Połączenie pomarańczy i granatu jest jednym z moich ulubionych zapachowych połączeń w kosmetykach. Oczywiście kolejnym jego plusem jest cena. Z racji tego, że jest najbardziej rzadki jest również najmniej wydajny, ale za to jest dwufunkcyjny, można używać go jako peelingu i jako żelu. Drobinki, które zawiera nie są liczne ani ostre. Raczej masuje niż zdziera, nadaje się więc do nawet codziennego stosowania. Osoby, które szukają typowego peelingu mogą być jednak nieco zawiedzione. 

HOT


Farmona, Sweet Secret, peeling do mycia ciała

Opis: Wyjątkowy kosmetyk o przyjemnej, aksamitnej konsystencji i zniewalającym, słodkim zapachu został stworzony do codziennej pielęgnacji i mycia ciała, dla osób, które cenią produkty naturalne i lubią pozwalać sobie na chwile przyjemności.

Specjalnie opracowana, bogata receptura, na bazie ekstraktu ze słodkich trufli i migdałów nie narusza równowagi lipidowej i nie wysusza skóry, poprawiając jej kondycję i wygląd. Łagodne środki myjące i peelingujące drobinki zanurzone w cudownie lekkim, pachnącym żelu dokładnie oczyszczają skórę, usuwają zanieczyszczenia i martwe komórki naskórka, poprawiając mikrokrążenie i pobudzając skórę do odnowy. Regularne stosowanie migdałowego peelingu pod prysznic zapewnia uczucie wypielęgnowanej i aksamitnie gładkiej skóry, a wyjątkowo apetyczny, zniewalająco słodki zapach uwalnia od stresu, wycisza i relaksuje, wprowadzając w stan ogólnego odprężenia i zadowolenia.

 Jest to peeling słodkie trufle i migdały. Opakowanie wygodne, typowy słoiczek, z którego łatwo wydobyć produkt, minusem jest to, że woda może łatwo się w nim znaleźć. Zapach jest boski, idealny na chłodne wieczory. Połączenie słodkich czekoladek i migdałów w rezultacie przypomina mi makowca! :) Aromat jest bardzo intensywny, więc niektórym może się to nie spodobać. Jeśli chodzi o konsystencję, to w trzech poprzednich peelingach był to żel. Tutaj mamy galaretę i to niezbyt gęstą, więc nie jest moja ulubiona konsystencja. Drobinek ścierających jest bardzo niewiele a co za tym idzie, żeby się wypeelingować potrzebujemy całkiem sporo produktu, więc jest on bardzo słaby wydajny. Ziarenka nie są ostre i generalnie zawiodłam się nieco na tym produkcie, bo miałam, co do niego większe oczekiwania. 

Mimo genialnego zapachu NOT




Na koniec tabelka, w której znajdują się najważniejsze informacje :)

Miałyście któryś z tych produktów?
Przypadły wam do gustu?
Jaki jest wasz ulubiony peeling?

O. 

12 listopada 2012

Żegnamy się,



z niektórymi stety lub niestety na zawsze :D Denko październikowe raczej ubogie i delikatnie spóźnione, ale jak to mówią, lepiej późno niż wcale :)



Balea, żel pod prysznic- w zasadzie liczyłam na większe WOW. Zapach przeciętny, wszystko inne również. Może jeszcze skuszę się na inny zapach, ale nie jest to przesądzone. 

Clarins, miniaturowy tonik dodawany do zakupów w Douglasie- dużo na jego temat powiedzieć nie mogę z oczywistych powodów. Nie uczulił mnie. 

Garnier, kremowy peeling złuszczający- bardzo udany produkt. Piękny zapach, delikatne działanie i odświeżanie cery to główne jego cechy. Jest to moje drugie opakowanie tego produktu i pewnie jeszcze kiedyś do niego wrócę, póki co testuję i szukam ideału. 

Gliss Kurr, odżywka do włosów farbowanych- używałam, kiedy jeszcze farbowałam. Niezły zapach, nie obciążała włosów, ale nie wrócę do niej, szału nie robiła, poza tym włosomanniactwo lvl 1 :D

Isana, odżywka do włosów z olejkiem babassu- załapałam się tylko na jedno opakowanie. Wielka szkoda, bo bardzo się polubiliśmy. Szukam na gwałt zamiennika, poradzicie coś? :D

Joanna, z apteczki babuni, krem do rak- bardzo fajny kosmetyk. Miły zapach, nie zostawia na dłoniach żadnej warstewki, dość szybko się wchłania a do tego pozostawia dłonie aksamitnie gładkie. Plus za niską cenę (ok. 7zł), minus za dostępność (jakoś nie mogę go nigdzie znaleźć). Jeśli spotkam to kupię. 

Luksja, activ vitamins, żel pod prysznic- bubel. Zapach bardzo przyjemny, bo grejpfrut i granat, ale poza tym nic dobrego o nim powiedzieć nie mogę. Mało wydajny, słabo się pieni, nie kupię więcej. 

Marc Anthony, instantly thick, szampon zwiększający objętość włosów- używałam razem z odżywką i byłam zadowolona. Piękny zapach, idealnie się pienił tworząc luksusową i aksamitną piankę. Włosy faktycznie były nieco odbite od nasady. Wróciłabym do niego, gdyby nie to, że przerzucam się na bardziej naturalną pielęgnację, włosomanniactwo lvl 1 :)

Nivea pure effect, thermo, żel do twarzy- uwielbiałam uczucie rozgrzewania. Odrobina produktu wystarczała, żeby wypucować całą twarz, która po żelu była oczyszczona i gładsza. Zamierzam kupić ponownie. 



A jak wam poszło z waszym denkiem?

O. 

Nie do końca ulubiony,



ale też nie najgorszy. Mowa o żelu do mycia twarzy z firmy Fitomed.


Składniki ziołowe: wyciąg z korzenia mydlnicy lekarskiej, liścia szałwii, liścia melisy, liścia oczaru wirginijskiego, koszyczka nagietka.

Właściwości: wytwarza łagodną, swoistą dla mydlnicy lekarskiej pianę.Działanie: ma dobre właściwości oczyszczające, lekko ściąga rozszerzone pory, zapobiega zbyt szybkiemu przetłuszczaniu się skory.

Nie był testowany na zwierzętach

INCI: Aqua, Herbal Extract, Coco Glucoside, Cocamide DEA, Cocamidopropyl Betaine, Sodium Laureth Sulfate, Propylene Glycol, Lactic Acid, Fragrance, DMDM Hydantoin, Methylisothiazolinone, Methylchloroisothiazolinone 
opis: fitomed.pl




 Posiadam cerę mieszaną, w przeważającej części jest ona jednak tłusta, dlatego żel, który przeznaczony jest do takiej właśnie cery- tłustej i trądzikowej wydawał się idealnym wyborem. 
  Opakowanie jest klasyczne, trochę vintage, przypadło mi do gustu, tak jak i inne opakowania kosmetyków z tej firmy. 
  Konsystencja żelu jest dość rzadka, mimo tego produkt jest zadziwiająco wydajny, co w połączeniu z jego niską ceną (ok. 10 zł) zdecydowanie może zachęcać do zakupu. 
 Zapach jest dość intensywny, ziołowy, dlatego, jeśli komuś przeszkadzają ziołowe aromaty powinien zastanowić się nad tym kosmetykiem. Ja zapachy ziołowe bardzo lubię, więc pod tym względem żel przypadł mi do gustu. 

 Jeśli chodzi o efekty- faktycznie cera po użyciu jest idealnie odświeżona i oczyszczona. Produkt nie podrażnia cery, ale, niestety, czułam po nim delikatne ściągnięcie, użycie kremu było koniecznością.  Nie zauważyłam, żeby cera mniej się po nim przetłuszczała.
 Kolejna sprawa to szczypanie. Wiem, że jestem pierdołą i zdarza mi się czasem trafić żelem do oka, niestety w przypadku tego produktu to było piekło. Szczypało i swędziało niesamowicie! Po wszystkim oko przez większość dnia było mocno zaczerwienione. Teraz używam go z dużą ostrożnością.

Podsumowując produkt ma plusy i minusy:

+ wydajny, niedrogi,
+ przyjemny (dla mnie) zapach,
+ dobrze oczyszcza cerę,

- powoduje uczucie ściągniętej cery,
- nieziemsko szczypie, kiedy dostanie się do oczu
- raczej słaba dostępność. 

             Próbowałyście? Jakie jest wasze zdanie na jego temt?

O.