Witam!
Ostatnio trochę zaniedbałam bloga, dlatego nie pojawiło się na nim ani denko listopadowe, ani grudniowe, co też dziś nadrabiam. Jestem całkiem zadowolona, bo wydaje mi się, że zużyłam całkiem sporo, co najważniejsze udało mi się skończyć również produkty, których, delikatnie mówiąc uczuciem nie darzyłam;p.
Listopad:
Bielenda- dwufazowy płyn do demakijażu awokado- pisałam o nim
tu. Któreś z kolei moje opakowanie, na pewno nie ostatnie.
Herbal Essences. Przyjemny zapach, ułatwiał rozczesywanie włosow, ale nie wrócę do niego z tego samego powodu, co do szamponu Nivea.
Luksja- żel pod prysznic. O jego bracie wspominałam
tu.
Nivea, szmpon dodający objętości. Jako szamponowi drogeryjnemu nie mam mu nic do zarzucenia, ale nie wrócę do niego, bo przerzuciłam się na bardziej naturalną pielęgnację włosów.
Original Source- moje ulubione żele. W tym miesiącu wykończyłam czekoladę z miętą oraz dwa limitowane żele, czyli brytyjskie truskawki i słodką miętę. Mniam!
Perfecta no problem!- maska, peeling i żel do mycia. Przeciętny produkt o miłym zapachu za to bardzo trudno zmywający się. Raczej do niego nie wrócę.
Yves Rocher- balsam do ciała migdałowy. Przyjemny produkt. Porządna dawka nawilżenia, dość gęsty, niektórych może denerwować to, że dość długo się wchłania. Skóra jest po nim idealnie gładka i nie mam mu nic do zarzucenia. Może kiedyś jeszcze do niego wrócę.
Grudzień:
Barwa, szampon skrzyp polny. Prosty skład, tani jak barszcz, świetnie nadaje się do oczyszczania włosów raz w tygodniu. Na pewno kupię jeszcze jakiś szampon z tej firmy.
Isana, suchy szampon. Jeden z bardziej udanych produktów na jakie natrafiłam w 2012. Więcej nie napiszę, bo produkt zasługuje na oddzielną notkę :)
Yves Rocher, szampon do włosów z wyciągiem z owsa. Bardzo fajny produkt. Pieni się średnio, ale jest to kwestia przyzwyczajenia. Dobrze oczyszcza włosy, ma lepszy skład niż drogeryjne szampony. Włosy były po nim lekkie i miękkie. Polecam, w przeciwieństwie do odżywki z tej samej serii, która jest chyba największym bublem, na jaki trafiłam, o czym jeszcze na blogu wspomnę.
Ziaja, masło kakaowe, maska wygładzająca. Piękny zapach, niedroga. Nie wrócę jednak do niej, bo zupełnie nic nie robiła z włosami. Stosowałam ją na 5, 15, 30 minut i nic. Nie polecam.
Apart, płyn do kąpieli zielona herbata i konwalia. Cena zachęcająca do zakupu, duża pojemność. Nieżle się pienił a relaksujący zapach uprzyjemniał kąpiel. Pewnie do niego wrócę, choć zbyt wydajny nie był :)
Be Beauty, masło do ciała- sporo czasu przeleżakowało czekając na swoją kolej i się doczekało :) Piękny zapach przypominający ciasteczka, fajna konsystencja, dobre nawilżenie. Jedyne, co mnie irytowało w tym produkcie to czas wchłaniania, który był naprawdę dłuuugi. Jeśli jeszcze pojawią się w Biedronce, to pewnie się skuszę bo za taką cenę warto mieć.
Fennel, peeling do ciała, pisałam o nim
tu.
Isana, żel pod prysznic, miód i mleko. Średnio przypadł mi do gustu, zapach przeciętny, piana, którą tworzył również. Niska cena, ale i tak nie kupię ponownie.
Organique, masło do ciała, o którym pisałam
tu.
Yves Rocher, balsam do ciała kokosowy. Uwielbiam za pompkę (kupiona oddzielnie), zapach, który długo się utrzymuje, lekką konsystencję i szybkie wchłanianie. Bardzo dobry produkt, szczególnie dla osób lubiących kokosowy zapach. Na pewno do niego wrócę, choć korci mnie również wersja waniliowa.
Catrice, lakier do paznokci I wear my sunglasses at night. Uwielbiałam ten kolor. Czarny z masą różowych, zielonych, fioletowych drobinek. Zostało go jeszcze trochę, ale jest już bardzo gęsty i nie nadaje się do użycia.
Inglot, baza pod makijaż. Podkład bardzo łatwo się po niej rozprowadzał. Wygladał naturanie. Baza minimalnie przedłużała trwałość makijażu. Jeśli nałożyło się jej choć odrobinę za dużo zaczynała się rolować. Niezły produkt, choć przy zbyt częstym stosowaniu zauważyłam więcej zaskórników i stan cery minimalnie dię pogorszył, o co posądzałam właśnie tą bazę.
Inglot, puder sypki. Spora pojemność za przystępną cenę. Stosowany z umiarem nie był widoczny na twarzy. Cera wyglądała po nim naturalnie, nie błyszczała się. Niesamowicie wydajny. Używałam go przez 20 miesięcy praktycznie codziennie. Nie wiem, czy do niego wrócę, bo jest jeszcze tyle podobnych kosmetyków do przetestowania :)
Tusze do rzęs Max Factor, Eveline, Essence- pisałam o nich
tu i
tu.
O ile denko listopadowe i grudniowe poszło mi w miarę to w styczniu nie zapowiada sie dużo pustych opakowań ;p Jak tam u was z denkiem? Udało wam się zużyć coś z kolorówki w ostatnim czasie?
Miłego. O.