2 stycznia 2012

Catrice- paletka London i essence.

Jednym z moich ostatnich nabytków jest paleta Cartice the london collection. Skusiło mnie szczerze mówiąc opakowanie ;p Paletka jest poręczna, ma wygodne otwieranie i ładnie prezentuje się na toaletce. W środku znajdujemy 6 cieni o różnym wykończeniu, 2 róże do policzków, czarną mini kredkę i aplikator. Póki co, po kilkukrotnym użyciu paletki najbardziej zadowolona jestem z różu london eye. Co do cieni- zobaczcie sami. 








Piccadilly Circus- bardzo blady żółty kolor, perłowy, może służyć do rozświetlenia łuku brwiowego, bądź wewnętrznego kącika oka. Nałożony solo na powiekę po prostu znika.

Big Ben- moim zdaniem najciekawszy kolor. W opakowaniu wygląda na delikatny, blady lawendowy kolor, w rzeczywistości jednak fajnie opalizuje na niebiesko, posiada maleńkie drobinki. Wygląda super nałożony na czarną kredkę. Wtedy dopiero wydobywa się z niego prawdziwy kolor - błękit.

Hyde Park- Zielonkawo- szary, całkowicie matowy cień. Na powiece znika. Słaba pigmentacja. Generalnie podoba mi się najmniej.







Tower Bridge- jasnoszary matowy ale ze sporymi drobinkami, które lubią się osypywać. Na powiece widać prawie same drobinki. 

Globe Theatre- perłowa lawenda z delikatnymi drobinkami, na powiece całkiem nieźle się prezentuje. 

City Hall- ten kolor mógłby być naprawdę fajny, gdyby nie słaba pigmentacja, perłowy granat, na plus dodam, że ładnie się blenduje. 




Paletka nadaje się do robienia tylko i wyłącznie delikatnych dziennych makijaży, żadnego smokey z niej nie wykrzeszemy. Róże są lepsze, ale też trzeba się napracować, żeby pokazały się na policzkach. Kredki jeszcze nie sprawdzałam. No coż Catrice, liczyłam na lepszą jakość. Mam nadzieję, że inne paletki z tej kolekcji są lepszej jakości, szczególnie jeśli chodzi o cienie. 




Tu moje kilkudniowe paznokcie- essence out of my mind (nie wiem czy ten kolor już wycofali?), znalazłam go w naturze na przecenie- ostatnia moja szansa dla serii colour
&go, jak na razie zapowiada się na to, że szansa będzie wykorzystana :) Do tego jedna cieniutka warstwa essence special effect topper 04.





7 komentarzy:

  1. Hm, a u mnie jeszcze jest ten lakier w Naturze, nawet się ostatnio nad nim zastanawiałam :D ale odstraszyło mnie to brokatowo-perłowe wykończenie, bo nie lubię takich :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Szkoda, że nie jest rewelacyjna... W swojej kolekcji mam tylko dwa róże i to prawie identyczne kolory, więc bym się nie skusiła ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiesz co, tak sobie myślę, że Catrice tworząc tą paletkę planowało makijaże delikatne. Przynajmniej ja kiedy zobaczyłam Berlin obok London, od razu sobie pomyślałam, że Londyn jest bardzo delikatny i niemalże niewidoczny. To nie dla wszystkich jest wada przecież. Mam nadzieję, że kolejne doświadczenia z Catrice będą pozytywne :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawie wygląda lakier essence:)lubię tę firmę:)

    Obserwuję i zapraszam do mnie :)
    http://cosmeticsmyaddiction.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń