10 lipca 2012

O kursie wizażu


    O kursie wizażu myślałam już od jakiegoś czasu, nie mogłam się zebrać, żeby tą myśl zrealizować, a to były ważniejsze wydatki, a to nie było czasu itd. Jednak, kiedy zobaczyłam na grouponie ofertę z AP Edukacja wiedziałam, że nie będę dłużej zwlekać i od razu kliknęłam. Z Groupona nie korzystam często, ale  kiedy już to robię, zazwyczaj na koniec jestem usatysfakcjonowana. Tym razem było inaczej, a dlaczego o tym w dalszej części posta.

  Kurs kosztował mnie 189 zł zamiast 700zł za 30 godzin dydaktycznych kursu. Była również do wyboru opcja 5 godzin za 59 zł. 

  Opis ze strony:
"Z kolorami w makijażu jest jak z przechodzeniem przez jezdnię – zły wybór może doprowadzić do bolesnej katastrofy. Ustrzeż się przed make-upową kraksą, decydując się na profesjonalny kurs wizażu w AP Edukacji"

  Kupon zakupiłam 15 maja, do 2 czerwca należało zgłosić się do sekretariatu z wydrukowanym grouponem w celu zapisania się na kurs. Tak też zrobiłam. Panie w sekretariacie były bardzo miłe, jednak na moje pytanie, kiedy odbywa się kurs nie potrafiły odpowiedzieć. Pomyślałam od razu wtf?, na stronie, z której kupiłam kupon nie było podanej informacji, kiedy odbywa się kurs, jednak skoro czas na zarejestrowanie się był do 2 czerwca, pomyślałam, ze od razu, powiedzmy w przeciągu tygodnia kurs się odbędzie. Nic bardziej mylnego, z sekretariatu zostałam odesłana z kwitkiem, nikt nie wiedział, kiedy kurs ma się odbyć i kazali czekać na telefon, co nie było komfortową sytuacją, wakacje, wyjazdy, inne sprawy, a ty siedź i czekaj ;/ No, ale cóż, innego wyjścia nie było. Telefon otrzymałam 28.06, poinformowano mnie, że kurs odbędzie się w dniach 2,3,4,5 i 9 lipca, a jeśli ten termin mi nie pasuje to następny będzie pod koniec sierpnia. Na szczęście daty mi pasowały. Poza tym dialog między kursantami a ap edukacją był zadowalający, przysyłali smsy przypominające o zajęciach, jeśli ktoś nie mógł być któregoś dnia, następnego dzwonili i pytali, czy wszystko w porządku i generalnie starali się rozwiewać wszelkie wątpliwości.

  Nie zrażając się, pełna optymizmu wybrałam się na zajęcia. Pierwszego dnia było na nich 18 osób oraz bardzo sympatyczna pani prowadząca, która jak się dowiedziałyśmy zajmuje się wizażem od 4 lat. Kurs odbywał się w szkole. Tak w zwykłej szkole, w klasie lekcyjnej, z ławkami, które musiałyśmy same przestawiać, beż żadnych luster, przyznam, że troszkę inaczej sobie to wyobrażałam.
Na początek była teoria, trochę o analizie kolorystycznej, fryzurach, kształtach twarzy, wszystko oczywiście bez zdjęć, bez pokazywania. Większość dziewczyn potwornie się wynudziła. 

 Kolejnego dnia mieliśmy zajmować się makijażem dziennym. Było nas już o dwie osoby mniej. Zajęcia wyglądały w ten sposób, że wchodzimy do klasy, Pani rozkłada kosmetyki i mówi, dobierzcie się w pary i róbcie makijaż (!) Ani słowa na temat wykonywania takiego makijażu, czym się charakteryzuje, jakie kosmetyki są odpowiednie itd. NIC. Lekko zdezorientowane zabrałyśmy się do pracy. Pani interesowała się dziewczynami tyko wtedy, kiedy te poprosiły ją o pomoc. Nie wiem, czy tej kobiecie się po prostu nie chciało, ale nie przeszkadzało jej to, że dziewczyny siedzą bokiem do światła, że cały makijaż oka jest wykonywany jednym pędzelkiem, dziewczyny zamiast makijażu określonego w temacie wykonywały całkiem inny, zero przekazania wiedzy na temat kosmetyków, baz, rozświetlaczy, bronzerów...Koleżanki, które nie siedzą w temacie, nie mają wiedzy i przyszły na kurs, żeby się czegoś dowiedzieć nie miały na to szans. Kolejnego dnia był makijaż wieczorowy, zajęcia wyglądały tak samo. Potem przyszła kolej na makijaż ślubny i fotograficzny. Pani prowadząca powiedziała, że najpierw zrobimy makijaż ślubny, a potem przerobimy go na fotograficzny, przyprowadziła modelkę na której taki makijaż robiła, a my się przyglądałyśmy. Oczywiście malując modelkę nie mówiła, co robi, nie omawiała kolejnych kroków, nie tłumaczyła doboru kolorów. NIC. Potem tradycyjnie zajęłyśmy się sobą. Ostatni dzień to makijaż fantazyjny, na początku zajęć poprosiłam panią o powiedzenie chociaż kilku słów na temat tego makijażu, pani podeszłą do mnie, pokazała zdjęcia w czasopiśmie, powiedziała, że to makijaż z którym możemy zrobić wszystko, piórka, cekiny itp., no cóż liczyłam na to, że może całą grupa się czegoś dowie, ale po raz kolejny nic z tego. Nie chodzi mi o kompetencje tej pani, nie wątpię w nie, była niesamowicie sympatyczna, ale żeby się czegoś dowiedzieć, trzeba było zapytać, wyobrażałam sobie, że na początku zajęć dowiemy się czegoś o makijażu, który mamy wykonywać, o kosmetykach, zobaczymy przykłady makijaży na zdjęciach, czy miałam za wysokie oczekiwania? W końcu to był mój pierwszy taki kurs. Czy wszystkie tak wyglądają?

 Na pewno ciekawe jesteście również kosmetyków, jakie były dla nas dostępne. Korzystałyśmy głównie z kosmetyków inlot, mary kay, peggy sage. Pojawił się również eyeliner wibo i puder synergen :D Na 18 osób dostępne były trzy zestawy pędzli, kilka inglota, kilka z nieznanych mi firm, kilka z rossmana. Trzy tusze do rzęs, rimmel, mary kay, tak wyschnięte, że z trudnością nimi malowałyśmy, dwie bazy pod podkład, jedno kółko kryolanu. Dwie bazy pod cienie, w rezultacie więc sporo czasu spędziłyśmy po klasie szukając bazy, czy korektora. Podkłady były z mary kay (czy wspominałam, że pani jest konsultantką z mary kay i kilka dziewczyn skusiło się na ich produkty?), pani nie wspomniała o nich nic, czy są rozświetlające, matujące, wszystko jedno, jaki użyjemy byle kolor pasował. Pędzle, które dostałyśmy pierwszego dnia były nie do końca czyste, moim zdaniem były wręcz po prostu brudne. Stan niektórych kosmetyków pozostawiał wiele do życzenie. Nie widziałam żadnego rozświetlacza ani bronzera i niczego też na ich temat nie usłyszałam. No tak, istnieją przecież tylko róże. W rezultacie kilka dziewczyn po prostu przyniosło na następne zajęcia własne pędzle i kosmetyki, czy tak to powinno wyglądać?

 Dziewczyny, które pytałam o zdanie na temat kursu również nie były w pełni usatysfakcjonowane. Wszystko  miała rekompensować atmosfera, dziewczyny faktycznie były przesympatyczne, wymieniłyśmy się numerami i mamy zamiar wybrać się na jakieś kosmetyczna polowanie :D

 Ostatniego dnia dostałyśmy certyfikaty i zaświadczenia, na których zabrakło pieczątek, bo panie z z sekretariatu zapomniały, więc samemu trzeba się po nie udać. Na koniec dostałyśmy również do wypełnienia anonimowe ankiety, które jak mniemam nie wypadły najlepiej ;p

Tu kilka zdjęć: 









  Cieszę się, że mam certyfikat, jednak właściwie nie wyniosłam żadnej nowej wiedzy, co mnie smuci. Cały kurs wyglądał, jak malowanie się z koleżankami. Więc jeśli przyjdzie wam do głowy szalony pomysł odbycia takiego kursu w AP Edukacja, to spasujcie, zaproście kilka koleżanek i wzajemnie się pomalujcie, wyjdzie na to samo. Nie mam pojęcia, jak wkurzone muszą być dziewczyny, które zapłaciły za kurs pełną cenę, na szczęście w mojej grupie takich nie było. Czytając opis kursu na stronie ap edukacji lub groupona wszystko tak pięknie brzmiało, czego to nie miałam się dowiedzieć, a wyszła jedna wielka klapa.

  Jeśli któraś z was brała udział w takim kursie, jestem bardzo ciekawa waszych wrażeń. Nie wiem, czy to ja się czepiam, czy to tak miało wyglądać? Wydane pieniądze rekompensuje mi tylko certyfikat i świetne dziewczyny, które miałam okazje poznać.

Jeszcze raz podkreślę. NIE POLECAM. 


edit: Tak się złożyło, że jedna dziewczyna z kursu również pisze bloga i też podzieliła się swoim spostrzeżeniami dot. kursu. Nie była tak surowa w ocenie jak ja ;p Jeśli jesteście zainteresowane: http://evoletunity.manifo.com/blog/jak-bylo-na-kursie-wizazu-.


44 komentarze:

  1. Kurde...co za porażka. Nawet jak firma jakaś zaprasza blogerki na prezentację nowych produktów, to są eksperci którzy wszystko tłumaczą, jest wszystko dopięte na ostatni guzik. Najpierw moją uwagę zwróciły zdjęcia, bo miejsce mnie bardzo zdziwiło. Nawet za niecałe 200 zł to zdecydowanie za drogo. Przynajmniej tak wnioskuję po tym co napisałaś. Wychodzi na to, że jednak na YT można się duuuużo więcej dowiedzieć niż na tego typu kursach. A szkoda...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie, z yt można więcej się dowiedzieć :)

      Usuń
    2. Tylko, że na YT nie dostaniesz certyfikatu i zaświadczenia, a osoby, które chcą się tym zająć zawodowo, w zasadzie tylko po to kończą takie kursy. Szkoda tylko, że nie sposób zdobyć tam jakiejkolwiek wiedzy. Żal.

      Usuń
  2. Kurs za regularną cenę pewnie inaczej by wyglądał. Te z groupona zawsze mają jakiś haczyk.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. panie w sekretariacie twierdziły, że tak samo i na początku była mowa o tym, że w grupie będą też osoby, które zapłaciły pełną cenę :)

      Usuń
    2. Jeżeli rzeczywiście jest to prawda to niezłą kasę zbija właściciel tego przybytku robiąc w balona ludzi. Nie mówiąc o tym, że ta cena regularna mogła być sztucznie zawyżona tak żeby było widać że to mega okazja. Szkoda, że nie nauczyłaś się niczego nowego, dobrze, że chociaż masz certyfikat :)

      Usuń
    3. zwykle cena za 3 dni takiego kursu to właśnie 200 zł więc pewnie chcieli sobie grouponem nabić klientek :/

      Usuń
  3. Tak jak uslugi fryzjerskie z grupona:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. taaak, czytałam posty o tych kompleksowych usługach :D

      Usuń
    2. Wiem, że salony fryzjerskie, które oferują się na gruponie to te, które potrzebują promocji i normalnie nie mają wielu klientów. Salon, który jest dobry i w którym z tego względu są cały czas klientki nie wystawi tam swoich usług. A salon, który świeci pustkami, bo jest kiepski właśnie tak chce przyciągnąć klientelę. Tak samo, jak odsyłanie klienta. Często salony fryzjerskie, które nie są do końca idealnie prowadzone i wiedzą o tym, choć to nie jest reguła, odsyłają klienta. Wchodzisz bez umówienia do fryzjera, a mimo, że zajęte jest tylko jedno stanowisko, oni mówią, żeby wrócić za 10 czy 20 minut, nie chcą żebyś siedział w poczekalni i przyglądał się ich pracy, bo możesz zobaczyć coś, co ci się nie spodoba, wiadomo, że nie usiądziesz na fotel fryzjera, który poprzedniemu klientowi spaprał fryzurę, albo robi coś nie zachowując higieny, a tak nic nie widzisz, wracasz siadasz od razu i po sprawie.

      Usuń
  4. cały czas myślę ażeby to taki kurs sobie zrobić... także dobrze było poznać Twoją opinię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. już wiesz, jakiej szkoły nie wybierać :D

      Usuń
  5. No więc bardzo ciekawy post. Ja wybieram się na kurs 2 tygodniowy i mam nadzieję że będzie fajnie. Współczuję Ci .... Okropność płacisz a tu taki psikus...., psikus to chyba mało powiedziane.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przynajmniej towarzystwo było prześwietne :)

      Usuń
  6. co za porażka... jeśli któraś z uczestniczek zapłaciła pełną cenę za kurs to została zrobiona w wielkiego balona :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam nadzieję, że osoby, które zapłaciły całość miały inne warunki, bo jeśli nie to....wstyd po prostu.

      Usuń
  7. Porażka. Kiedyś kupowałam coś na gruponie i się mega zraziłam to tego typu zakupów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja do tej pory mam niezłe doświadczenia, ale mało w sumie kupowałam, raz kupony do restauracji, raz do parku linowego i było ok

      Usuń
  8. O LOL! Jak to w ogole można nazywać kursem wizażu takie cos? :| To jest po prostu złodziejstwo w biały dzień, aż przykro czytać...
    Lepiej już dołażyć kilka złotówek ale wylądować w prawdziwej "makijażowni" i wynieść prawdziwą wiedze...
    Porażka, no i przykre że się nacięłaś :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. fakt, chytry dwa razy płaci, poleciałam na niską cenę ;/

      Usuń
  9. kpina nie kurs! masz papier i git, ale świadectwo im właściwe wystawiłaś! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. ehh brak mi slow ;/ jak pisala kolezanka wyzej - kpina jednym slowem :(

    OdpowiedzUsuń
  11. na gruponie przejechałam się 2 razy, z tym, że ja miałam mozliwość go odesłać(grupon nazakupy a nie na uslugi). jedy plus,że nie bylo żadnych problemów ze zwrotem kuponu. przyjeli dyspozycję przez infolinię a nastepnego dnia miałam pieniądzena koncie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety Paulino, jeśli chodzi o usługi, to nie wygląda to tak kolorowo. Groupon odsyła do sprzedawcy, a jak sprzedawca Cię oleje, to właściwie nie masz możliwości zwrotu czegokolwiek. Wiem z doświadczenia, niestety :( Pozdrawiam.

      Usuń
  12. Ja kiedyś kupiłam na grouponie 3 godzinny kurs makijażu, który także okazał się totalną porażką. Najgorsze jest to, że groupon nie bierze w ogóle odpowiedzialności za sprzedawane usługi. Z reklamacją odsyła do sprzedawcy i koniec. Ja wydałam tylko 49 zł, ale nie byłam w stanie w ogóle odzyskać tych pieniędzy, bo groupon mnie olał, a organizator nawet nie raczył odpisać na maila. Porażka.
    O tym kursie co piszesz, to już w ogóle dla mnie jakieś dno. Ok, Ty potrafisz malować, jesteś pasjonatką, powiedzmy, że sobie radzisz. Ale jak sama wspomniałaś, były tam osoby, które są zupełnymi laikami. A dostały takie samo zaświadczenie, które mówi, że ukończyły kurs wizażu. Jest to kurs zawodowy, więc generalnie powinien Cię przygotować do zawodu.
    Chciałam iść na taki kurs, wprawdzie nie w AP edukacja, a w innej szkole, ale boję się, że wszędzie jest tak samo :( Znam jedną, bardzo porządną szkołę, niestety tam kurs nie kosztuje 500, 700 czy nawet 1000 zł., ale jest to dużo wyższy koszt, na który na pewno nie mogę sobie w tej chwili pozwolić.
    Szkoda, że nie ma porządnych kursów tego typu, na których dostałybyśmy gruntowną wiedzę z tego zakresu, popartą doświadczeniem. Jedno szczęście, że płaciłaś cenę promocyjną. Choć i tak wywaliłaś tę kasę w błoto :( Szkoda. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. fakt, dobrze, że zapłaciłam tylko tyle. Co ciekawe, sporo dziewczyn przyszło tam, aby się czegoś nauczyć i od razu zacząć sobie dorabiać malowaniem, tyle, że wcześniej nie miały kontaktu z wizażem. Wyszły, co normalne, z założenia, że nauczą się czegoś na kursie,a nie sądzę żeby to, co wyniosły było wystarczające.

      Usuń
  13. oo bardzo kiepsko, miałam nadzieję, że taki kurs jest coś wart i czegoś uczy. Sama chciałabym się na taki zapisać, ale teraz się zastanawiam..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. może w innych miejscach za normalną cenę jest ok. Warto chyba też rozważyć indywidualną naukę z wizażystą, ale cena pewnie będzie ponad 1000, tak jest przynajmniej u mnie w mieście.

      Usuń
  14. Takie kursy to katastrofa, też uczestniczyłam w tego typu kursie :/

    OdpowiedzUsuń
  15. potwierdza się moja opinia, że nie warto korzystać z usług Groupona. Niestety nie tak powinien wyglądać kurs wizażu, nie wspominając już o tym, że nie powinien trwać 30 godzin ale trochę dłużej... masakra

    OdpowiedzUsuń
  16. Hej,
    To ja evoletunity :) Razem z kosmetycznąodyseją byłysmy na tym kursie i zdecydowanie przesympatyczna koleżanka miała dużo fajniejsze i kolorowe kosmetyki, w sumie można było tylko ją oglądać jak szybko i sprawnie wykonuje makijaż :). Ja to musiałam 2 x dojeżdżać na ten kurs 120 km., reszta to nocowanie u dziadków, bo kurs odbywał się od 16 do ok. 20:30 przez 5 dni pod rząd a potem 3 dni wolnego i jeden dzień jeszcze został ,,ni w kij ni w oko" Ja tam szału się nie spodziewałam, poznałam jakie kosmetyki można używać do makijażu, jaka kolorystyka do urody, mam certyfikat, który jest mi niezbędny :). Cały czas była mowa, że za 200 zł to nie ma się czego spodziewać, nic bardziej mylnego, bo 200 zł to nie aż tak super mało i skoro coś kupuję to kupić chce to w dobrej jakości a jakość np. niektórych pędzli ma wiele do życzenia i mało wiedzy praktycznej. Taak...jedna pani a nas 16 sztuk i jak to pogodzić...Pozdrawiam. Zaraz zrobię u siebie wpis ze zdjęciami. Buźka !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej :) Fajnie, że się wypowiedziałaś. Zaraz edytuję post i Cię podlinkuję :)

      Usuń
  17. nie korzystajcie z usług Groupona, już wiele razy czytałam o nich złe opinie coś w tym jest

    OdpowiedzUsuń
  18. Oj tam, że nie surowa, po prostu może mało wymagająca hehe. Certyfikat, youtube i do przodu :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja byłam na kursie wizażu w Salonie Viva w Lesznie. Porażka! Pędzle były brudne, kosmetyki w większości przeterminowane, kiepskich marek... zupełny brak higieny. Zapisałam pół zeszytu, ale jeśli chodzi o część praktyczną to wyglądało to tak jak u ciebie: pomalujcie się na wzajem. I nikt niczego nie kontrolował, nikt nie powiedział co robić.
    Robiłam tak też kurs paznokci żelowych, zapłacone było, to poszłam... Pól zeszytu informacji a później samowolka. Nikt nic nie kontroluje, zupełny brak higieny. Jedna dziewczyny przepiłowała drugiej paznokieć do krwi! Nikt nie zareagował więc pewnie nic takiego się nie stało.... Dziewczyny miały pokaleczone skórki, paznokcie odpadały, french wyglądał jak biała plama na pół paznokcia. Nie chcę nawet już tego wspominać. Ale papierek mam!

    OdpowiedzUsuń
  20. Długo zbierałam się na kurs wizażu, u mnie w Ap Edukacji z grupona kosztował 29 zł. Już wiem, że na pewno nie pójdę.

    OdpowiedzUsuń