16 czerwca 2011

Klimatyczny wieczór.

Jutro mam egzamin z romantyzmu, więc nauka pełną parą. Zawsze lubiłam uczyć się przy muzyce, dziś wybór padła na mój kochany Portishead. Są bardzo klimatyczni. Spokojne i niepokojące.
Serdecznie wam polecam.


Różne sposoby zdobienia paznokci.

Wrzucam kilka filmików, które przedstawiają w jaki sposób możemy udekorować nasze paznokcie. Miłego oglądania :)
paznokcie krok po kroku
1. Water Marble. 
Też tego próbowałam, ale wychodziło średnio, muszę nad tym popracować i na pewno podzielę się z wami efektami.


2. Jak zrobić swoja własne naklejki.




3. Metoda gazetowa.




4. Jak aplikować Blixz.




5. I na koniec:

 


Remont.

Jak zauważyłyście wygląd mojego bloga cały czas ewoluował, szukałam odpowiedniego stylu, który mam nadzieję, trafi do waszego gustu. Wrzuciłam również mp3 z amazona, czyli muzyka, która umili wam przeglądanie mojego bloga. Dajcie znać, co sądzicie o zmianach.

15 czerwca 2011

Robimy ranking popularnych tuszy do rzęs!

Tusz do rzęs to jeden z moich ulubionych kosmetyków, mam ich sporo i używam wymiennie, ciekawa jestem jakie są wasze ulubione maskary. Dlatego na blogu powstała ankieta, po jej zakończeniu opublikuję ranking według bloggerek. Do wyboru jest dziesięć tuszy, które wydają mi się najbardziej popularne ze średniej półki cenowej. Oceniamy całokształt, ważne jest, żeby tusz, który wybierzecie sprawdzał się zarówno do makijaży dziennego jak i wieczorowego. Zapraszam do klikania  :) .

Pozdrawiam, Materialistka.

Dorzucam wam coś jeszcze do rozdania :)

Zupełnie zapomniałam o jeszcze jednej rzeczy, którą również miałam dorzucić do rozdania. Już to nadrabiam :)
Nowe okularki, bo właściwie czemu nie :D




Rozdanie: http://kosmetycznaodyseja.blogspot.com/2011/06/obiecane-pierwsze-rozdanie.html

14 czerwca 2011

Pierwszy makijaż :)

Oto mój pierwszy makijaż, który zdecydowałam się pokazać na blogu:) Niestety aparat po raz kolejny nie chciał współpracować i pozjadał mi kolory, z tego też powodu zamieszczam tylko dwa zdjęcia. Znacie może jakieś fajne programy do obróbki zdjęć, które będą wyostrzać kolory?


Oczy:
- baza inglot
-zielony cień sypki gosh, który jest głównym kolorem, a na zdjęciu prawie go nie widać :/
-cień Deborah różowy w wewnętrznym kąciku
-cień estee lauder, pure color, tea biscuit pod łuk brwiowy
- czarna kredka manhattan
- tusz diorshow

Usta:
- błyszczyk givenchy pop gloss

Twarz:
- podkład Max Factor, lasting performance
- bronzer estee lauder

12 czerwca 2011

Podróbkowo :D

Przeglądam sobie grzecznie allegro, a tam proszę, taaaaka perełka, która wywołała mega uśmiech na mojej twarzy:




"Sliczny zestaw do makijazu firmy Mac 4in1" za jedyne 59,90 zł.
Nie wiem, kto wpada na tak genialne pomysły, to coś nawet nigdy obok mac-a nie stało. Ludzie to mają fantazję.....

11 czerwca 2011

Denko x5

Oczywiście u mnie jak u większości was nadal trwa projekt denko. W tym tygodniu wykończyłam kilka rzeczy, które mniej lub bardziej przypadły mi do gustu.

Orginal Source, płyn do kąpieli czekolada i mięta. 

Uwielbiam, uwielbiam, uwielbiam! Za zapach, za opakowanie, za pianę, którą tworzy, na pewno do niego wrócę i na pewno ponownie wybiorę ten zapach. Naprawdę fajny produkt w niskiej cenie.



Nivea, intense repair odżywka do włosów zniszczonych i łamliwych.

Dla mnie bubel. Opakowanie i zapach są co prawda w porządku, ale to za mało żebym ponownie ją kupiła. Z moimi włosami nie robiła totalnie nic. Nie zauważyłam żadnej poprawy, nawet po myciu nie było różnicy czy jej użyłam czy nie, tak jak lubię szampony tej firmy odżywkom mówię nie. 



AA Therapy naczynka.
Borykam się z cerą naczynkową i używam kremów, które mają mi pomóc.  Ten krem ma niezły zapach, dobrą konsystencję, nie za gęstą ani nie za rzadką, wydaje mi się, że ma również lekko zielonkawe zabarwienie. Naprawdę dobrze nawilża, ale nie robi nic z moimi naczynkami, nie zauważyłam polepszenia. Szkoda.



Radical, szampon wzmacniający.
Zna go pewnie i testował już każdy. :) Jego zapach jest kwestią gust, mocno ziołowy dla mnie nie stanowi problemu, nawet mi się podoba, taki naturalny. Opakowanie średnio poręczne, sam produkt dość rzadki, średnio się pieni, co nie sprzyja jego wydajności. Stan moich włosów delikatnie się jednak po nim poprawił, teraz jestem w trakcie drugiej butelki i zaczęłam również używać mgiełki z tej serii, może to coś pomoże, poczekamy, zobaczymy.


Nivea, żel pod prysznic, sunny melon & oil.
Zapach jest naprawdę przyjemny. Żel dobrze się pieni, perełki fajnie nawilżają skórę, ale i tak zawsze po nim stosuję balsam. W sumie żel jak żel z tym, że w niewielkiej ilości są te perełki.


A jak wam idzie z waszym projektem denko? :D


Pozdrawiam, Materialistka.

7 czerwca 2011

Volume & gloss, high shine.

Błyszczyki Essence Volume & gloss.

Wybaczcie jakość zdjęć, ale robione były przed chwilką, na tle cudownych notatek z gramatyki opisowej :)

opis: Nabłyszczający balsam powiększający usta. Delikatny miętowy zapach, przyjemnie mrozi usta, nadaje im piękny i długotrwały połysk. Posiada wygodny aplikator . Poręczne i ładne opakowanie, dostępny w 6 odcieniach .


Bardzo lubię te błyszczyki, posiadam je w dwóch kolorach 001 jelly baby iiiiiiiiii niestety nie wiem, jaki jest drugi kolor, od noszenia w torebce ta informacja się starła. Kolory są transparentne nie różnią się znacząco od siebie na ustach, różowy delikatnie może podbija ich kolor. Opakowania są zabawne, przykuwają wzrok, mieści się w nich 8,5 ml produktu. Uwielbiam to uczucie chłodu, które dają, szczególnie w upalne dni. Co do efektu powiększenia- wydaje mi się, że na początku użytkowania był on minimalnie widoczny, teraz po dłuższym czasie moje usta już nie reagują na składniki, które miały je powiększać. Błyszczyki sprawiają, że usta bardzo apetyczne lśnią, produkt nie ma w sobie żadnych drobinek, ale daje efekt gładkiej tafli. Zapach jest bardzo świeży, miętowy, orzeźwiający, sprawia, że chce się smarować usta co kwadrans. Bez poprawek utrzymuje się ok godziny, co dla mnie jest zadowalającym efektem, gdyż zazwyczaj błyszczyki z moich ust znikają w tempie ekspresowym. Absolutnie się nie klei, choć mi by to nie przeszkadzało. Aplikator przypomina łopatkę i nabiera zbyt mało produktu, trzeba więc się trochę nim namachać :) Jest to produkt, który non stop noszę w torebce, bo nawet gdy nie mamy ze sobą lusterka, to wiadomo, że nie da się nim zrobić sobie krzywdy. Łatwość aplikacji sprawia, że sprawdza się w każdej sytuacji, co stawia go wysoko w moim rankingu błyszczyków. Polecam szczególnie na lato :)


Manhattan, High shine lipgloss.



opis: Intensywnie połyskujący błyszczyk z mikrodrobinkami. efekt mokrych ust. aplikator w formie pędzelka. Nie zbiera się w zmarszczkach ust, nie klei się. 


Jest to drobiazg, który podarował mi dziś On. Nie miałam wcześniej do czynienia z błyszczykami tej firmy i jestem bardzo ciekawa jak będzie się sprawował. Kolor to złoty brąz, trochę takie toffi,  w którym zatopione są miliony złotych i srebrnych bardzo małych drobinek, absolutnie nie jest to żaden nachalny brokat. Sama z pewnością nie wybrałabym tego koloru, ale po raz kolejny On udowodnił mi, że dobrze wie, co jest dla mnie najlepsze :) Kolor na ustach robi wrażenie. Wrzucę swatche, kiedy będzie dobre światło. Nie jest mocno kryjący, daje efekt mieniącej się tafli, zapach ma taki hmmmmm karmelkowy? Pychotka. Do aplikacji służy króciutki pędzelek, co do którego miałam obawy, ale nie jest ostry i dobrze się nim nakłada produkt. Niestety nie mogę go wam teraz pokazać ze względu na tragiczną jakość zdjęć. W opakowaniu mieści się 6ml. Co do trwałości i ogólnych wrażeń, to wypowiem się po dłuższym testowaniu.

A jakie są wasze typy błyszczyków na lato?

Pozdrawiam, Materialistka.

6 czerwca 2011

Satynowe kosteczki :)

Chanel, Levres Multifacettes De Chanel, czyli paletka pomadek.


opis: Działanie:
- niezwykła paleta pomadek, które pomogą wykonać perfekcyjny makijaż,
- nadaje ustom niezwykle trwały kolor,
- pomadki odżywiają wargi,
- wspaniały oryginalny makijaż i pielęgnacja połączone w jednym zestawie,
- wygładza i nawilża,
- optycznie powiększa usta.
Stosowanie:
- dzięki kremowej konsystencji łatwo i precyzyjnie się rozprowadza,
- nadaje się do wszystkich typów cery,
- testowany dermatologicznie i alergologicznie.



 Dla porówniania wrzucam wam zdjęcie z internetu, które lepiej oddaje kolory, mój aparat nie chciał współpracować...;/

 Opakowanie jak na Chanel przystało bardzo solidne i eleganckie. Czarna niewielka kasetka z całkiem sporym lusterkiem, co jest niezwykle przydatne. Zawiera dziewięć kwadracików, wśród których jest sześć kolorów pomadek o łącznej wadze 5.5 g. Produkt ważny jest 18 m-cy od otwarcia. Moje opakowanie jest już nieco zdewastowane, leży sobie wśród innych kosmetyków i używam go raczej rzadko. Już mówię dlaczego. Po pierwsze - opakowanie jest, mimo całego uroku i elegancji, mało praktyczne. Nie nadaje się do szybkich poprawek w ciągu dnia, ani do torebki. Pomadki same w sobie są naprawdę świetnej jakości, bardzo kremowe, delikatne, miękkie dają mocno satynowe wykończenie, usta wyglądają na wilgotne. Minusem jest to, że kiedy nałożymy cienką warstwę pomadki, kolory na ustach nie różnią się wiele od siebie. Trzeba nałożyć naprawdę sporo produktu, żeby uzyskać całkowite krycie, najbardziej widoczny efekt daje najjaśniejszy róż. Pomadki w rzeczywistości, ze względu na krycie bardziej przypominają błyszczyki, a nie tego oczekiwałam, kiedy decydowałam się na zakup tego, nie taniego przecież gadżetu. Błyszczyko- pomadki mają bogatą konsystencje i mam wrażenie, że usta są po nich nawilżone i przez ten połysk uwypuklone. Łatwo się rozprowadzają, ale nie trzymają się, wbrew obietnicom producenta zbyt długo na ustach. Podsumowując- gadżet, z którego na co dzień raczej ciężko korzystać. 

Plusy:

-estetycznie wykonane opakowanie,

-ładne kolory,

-fajny efekt mokrych ust.

Minusy:

-cena

-krycie,

-praktyczność opakowania.


5 czerwca 2011

Kilka drobiazgów i Urban Cosmetics.

Przedstawiam wam kilka rzeczy, które ostatnio zakupiłam. O każdym, po wstępnych testach napisałam kilka słów.

Pod wpływem lakierowych blogów, ja również nabrałam ochoty na częstsze eksperymentowanie na paznokciach, wciąga!
 1. Essence 02 i like, świetny miętowy kolor z delikatnymi drobinkami, szeroki pędzelek ułatwia aplikaję, bardzo kremowy.
 2. Vipera Salamandra w kolorze czarnym, polowałam na pękacze z essence, dwa razy w tygodniu, w dniach, w których miały być dostawy, przez okrągły miesiąc bywałam w naturach, niestety jakoś nie mogłam tych pękaczy dorwać, aż przypadkiem w drogerii Stars vipera wpadła mi w ręce. Całkiem przyjemny lakier, duża trwałość, daje mocno matowe wykończenie, lepiej nakładać cieńszą warstwę, przy grubszej może nie popękać.
3. Vollare, sexi flexi, 10 ml, pierwszy mój lakier z tej firmy i pewnie nie ostatni, miłe zaskoczenie. Trwały, piękny perłowy, brzoskwiniowy kolorek. Fajnie wygląda pokryty lakierem matującym, a potem pękaczem.
 4. Safari, nr. 265. Nie podoba mi się ten kolor zupełnie. Nie wiem co sobie myślałam kupując go. Ma masę złotawych drobinek, ale kolor zieleni jest taki zgniły, nie pasuje do moich paznokci, znacznie lepiej wygląda kiedy jest pokryty lakierem matującym, ale i tak nietrafiony zakup.
 5. Simple Beauty, kol. 285, lakier firmy kosmetycznej z mojego rodzinnego miasta. Uwaga! Odbarwia płytkę. Miałam go na paznokciach dwa dni i jakież niemiłe zaskoczenie, kiedy go zmyłam. Kolor jest bardzo fajny, mniej pastelowy niż na zdjęciu. Dobrze, że wziełam wersję mini.

6. My Secret, orange. Super kolor, łatwa aplikacja, przyjemny zapach, jestem na tak.

 
7. Żelowy eyeliner essence, kol. 02 london baby. Chciałam kolor czarny, ale oczywiście już go nie było, więc zadowoliłam się tym. Bardzo miękki i kremowy. Niesamowicie trwały. Udany zakup.


 8. Pędzelek do eyelinera Catrice, jeszcze nie testowany, pomysłowe i praktyczne opakowanie.
 9. Pędzel do podkładu Kobo, na zdjęciu wygląda tak, jak wygląda, ponieważ był tu świeżo po praniu :) Jest to mój pierwszy pędzel do podkładu, więc nie mam porównania, ale bardzo mi się podoba. Mógłby być jedynie troszkę szerszy, ale przynajmniej można łatwo dotrzeć nim do każdego obszaru twarzy. Na pewno zostanie u mnie na dłużej.
 10. Peeling gruboziarnisty Joanna, dojrzała marakuja. Świeyny, póki co mało chemiczny, pobudzający zapach. Dobrze ściera, spore drobiny, ale nie jest ich dużo, co dla jednych może być wadą, a dla innych zaletą. Estetyczne opakowanie, z którego łatwo aplikuje się produkt. Peeling nie spływa z dłoni. Kolejny dobry produkt.
 11. Pianka myjąca Yves Rocher. Odstraszać może cena i to, że produkt nie jest mocno wydajny (przynajmniej takie są moje pierwsze odczucia). Przyjemny zapach, który potem utrzymuje się całkiem długo na twarzy. Dobrze myje, delikatnie matuje.
 12. Pianka do mycia twarzy Marion, jeszcze nie testowana, kupiona do recenzji porównawczej z Yves Rocher , więc tego możecie się niebawem spodziewać na moim blogu.
 13. Maseczka relaksująco- odżywcza, Hean. Minusem na pewno jest mała dostępność, ale jeżeli ktoś ma możliwość to polecam. Za ok. 7zł otrzymujemy 75 ml dobrego produktu. Zapach jest świetny, taki mlecznop ryżowy. Bardzo relaksujący. Po użyciu twarz jest gładka jak pupa niemowlaka.
 14. All about body, spa salt, sea minerals. Kupiona w tesco za ok. 4 zł do kąpieli stóp. Nadaje wodzi lazurowy kolor, ale zapach mi nie odpowiada, jak tanie mydło. Bleee.


 15.Cienie sypkie Gosh, kol. cooper i emerald. Świetne kolory, których aparat nie oddał wiernie. Cooper to błyszczący złoto- brązowy kolor, natomiaśt emerald to żywa zieleń. Oba bardzo błyszczące.
16. Rimmel, Stay matte, kolejna moja tubka tego podkładu. Niestety jakoś przestał mi ostatnio pasować, kupiony jako podkład na lato nie sprawdza się dobrze. Słabo kryje, słabo matuje. Nie wiem, może to felerny egzemplarz. Mam w związku z tym do was prośbę. Czy możecie mi polecić jakiś dobrze kryjący, matujący, lekki podkład?

17. Ostatnio otrzymałam paczkę z Berlina od firmy Urban Cosmetics. Są to kosmetyki, nie testowane na zwierzętach, całkowicie naturalne. Moja paczuszka zawierała krem do rąk i bazę. Oba produkty należy przechowywać w lodówce, mają krótką datę przydatności i bardzo proste składy. Krem- Spring love, który bardzo przyjemnie pachnie składa się z: sunflower oil, argan oil, berry wax, kakao oil. Zaskoczyło mnie to, jak szybko się wchłania. Ma konsystencję miękkiego masełka, na zdj. pierwszy z lewej. Cena na stronie to 4.8 E.  Baza- rzadka konsystencja, skład: thistle oil, shea butter, water, lecithin. Cena na stronie to 7.5 E. Przesyłka do Polski to koszt 4.20 E. Opakowania, bardzo ascetyczne trafiają w mój gust. Więcej napiszę wam po wnikliwych testach.

 Może jest z tych produktów jakiś, o którym z chęcią byście poczytały? Dajcie znać.

Pozdrawiam, Materialistka.