czyli moda na matowe usta nadal trwa. Swojego czasu na blogach pojawiało się sporo recenzji matowych pomadek. Jednak idąc swoim torem postanowiłam to przeczekać i dopiero dziś przedstawię swoje zdanie o tych produktach. Mam nadzieję, że nie uznacie tego za odgrzewanego kotleta xD
Matowe pomadki mam w swoje kolekcji tylko trzy i aż trzy. Nude, róż i czerwień, ciężko mi powiedzieć, którą najbardziej lubię, no ale po kolei...
Opis: Manhattan- Innowacyjna pomadka w kremie w intensywnych kolorach. Dla trwałego, matowego wykończenia makijażu ust. Gwarantuje fantastycznie delikatne odczucie na ustach.
Nyx- Błyszczyk jest matowy i niepowtarzalnie prezentuje się na ustach, dodając im równocześnie elegancji i zmysłowości. Stanowi więc nieodzowny element wykończenia każdego makijażu. Wygodny aplikator pozwala nabrać odpowiednią ilość produktu, pozwalając tym samym szybko i sprawnie poprawić makijaż ust bez konieczności przeglądania się w lusterku. Ładny i delikatny zapach z pewnością zadowoli panie wrażliwe na zapachy.
Dostępność: Manhattan- Rossman, sklepy internetowe,allego.
Nyx- sklepy internetowe, allegro.
Cena: Manhattan w Rossmanie ok. 15 zł, na allegro od 6zł.
Nyx- allegro ok. 25 zł.
Matowe pomadki do ust są produktami, które najwięcej od naszych warg wymagają. Usta muszą być maksymalnie wypielęgnowane, nawilżone, bez suchych skórek, ponieważ nawet najdrobniejszą niedoskonałość matowy błyszczyk bezlitośnie podkreśli.
Same w sobie są niesamowicie kremowe i delikatne, można nawet powiedzieć, że mają konsystencję delikatnego musu, jednak nałożone na usta delikatnie je ściągają. Są mocno kryjące i zasychają do całkowitego matu.
Ich trwałość jest większa niż w przypadku zwykłych błyszczyków, u mnie trzymają się nawet ponad trzy godziny, o czym w przypadku normalnego błyszczyka mogę tylko pomarzyć. Z ust niestety nie znikają równomiernie, przez swoją przyczepność zostają na ich obrzeżach , kiedy na środku już ich nie ma, co może wyglądać mało estetycznie.
Aplikator jest w obu przypadkach podobny (manhattan jest odrobinę bardziej ścięty), wygodna gąbeczka ułatwia nakładanie i jest zdecydowanie lepszym rozwiązaniem w tym przypadku niż pędzelek.
Samo opakowanie również jest niemal identyczne, kształt, wielkość, mają nawet takie same matowe nakrętki. Generalnie uważam, że ciężko byłoby je rozróżnić bez opakowania. Wyglądają na ten sam kosmetyk produkowany pod różną marką.
Na pewno są miłą odmianą i ciekawą alternatywą dla zwykłych błyszczyków oraz dla kobiet, które chciałyby mieć matowe usta, a nie lubią szminek.
Najczęściej, jeśli chodzi o kolor używam odcienia 56k z manhattanu, gdyż jest najdelikatniejszy i najmniej rzuca się w oczy. Wszystkie odcienie jednak prezentują się świetnie na ustach i na pewno przykuwają uwagę.
Podsumowując matowe pomadki polubiłam, ale używam ich wtedy, kiedy moje usta są w dobrej formie, rozważam zakup jeszcze kilku kolorów z manhattanu, gdyż macałam w rossmanie testery i kilka kolenych odcieni wpadło mi w oko :D
A jakie jest wasze zdanie na temat takich pomadek?
Muzycznie:
Oryginał:
I cover, który bardziej przypadł mi do gustu. Kawałek wykonuje facet wyglądający, jak
Sean Connery i
George Clooney w jednej osobie :D
Miłego wtorku:)



