21 stycznia 2012

Makijaż konkursowy dla HaloGosza Jak Alicja w krainie czarów...

Właściwie to już wcześniej miałam zgłosić się do tego konkursu, ale zawsze jakoś był  nie po drodze. Przedstawiam wam dziś moje pierwsze podejście Awangardowa Alicja :D




Pierwszy smoky tutorial :D


Fioletowy smok.









1. Całą powiekę pokryj białą kredką, która będzie służyła jako baza.




2. Zostaw 1/3 powieki od wewnętrznego kącika 'pustą', a na resztę, aż po załamanie nałóż matowy fioletowy cień.



3. W wewnętrznym kąciku nałóż delikatnie połyskujący, ciemniejszy fiolet i połącz z wcześniejszym kolorem.






4. Czarnym matowym cieniem narysuj kreskę na całej długości linii rzęs oraz nałóż go nad załamaniu powieki. Dokładnie zblenduj.

Nad czarnym cieniem, pod łuk brwiowy nałóż biały cień i zblenduj z czarnym.
Dolną powiekę pokryj od zewnętrznego kącika czarnym cieniem, od wewnętrznego fioletowym i połącz.

Linię wodną pomaluj czarną kredką. Wytuszuj rzęsy, opcjonalnie doklej sztuczne.






                                                                    Efekty:






Miłego dnia :)

19 stycznia 2012

10 błędów w makijażu

Znalazłam dziś zabawny filmik na youtube. Przyznam się szczerze, że czasem też staje się ofiarą szminki na zębach ;p


Miłego oglądania :)

Malu malu.

Jakoś tak, na przekór zimie i szarości za oknem, postanowiłam sobie zmalować coś kolorowego ;D Zdjęcia nie są dobrej jakości, z czego zdaję sobie sprawę, no ale cóż, póki co nie mogę na to nic poradzić.





Użyte kosmetyki:



Paletka Sleek Acid
cień żółty inglot,60
cień inglot, 464
cień hean, 501
żelowy eyeliner essence, 01
kredka biała essence
tusz i love extreme, essence
+ krzywo przyklejone sztuczne rzęsy :D



Pozdrawiam :)

17 stycznia 2012

Rożki



                W jedym z TAGów,  w którym trzeba było napisać 7 faktów o sobie wspominałam Wam, że jestem kulinarną kaleką. Wynikało to bardziej z tego, iż nigdy nie interesowało mnie gotowanie, które bardziej kojarzyło mi się ze staniem nad garami, niż z braku wrodzonych umiejętności.  Któregoś dnia trafiłam przez przypadek na jeden z blogów kulinarnych i przepadłam. Postanowiłam spróbować swoich sił w tej dziedzinie. Żałuję, że ogarnęłam się z tym tak późno, bo dostarcza to niemałej przyjemności, a wręcz uwielbiam widok TŻa pałaszującego  ze smakiem coś, co zrobiłam. Jako, że dopiero zaczynam przygodę w kuchni próbuję  prostych przepisów.  Możecie się spodziewać, że na moim blogu coraz częściej będą się również znajdować posty z kuchennymi sprawozdaniami. Na początek notka o tym, co niedawno zaserwowałam na kolację. :)




Rożki z ciasta francuskiego


Potrebujesz:

- jedno opakowanie ciasta francuskiego ( na 8 rożków),
- jedna pierś z kurczaka,
- przyprawa do kurczaka, np. curry,
- połowa opakowania mrożonego szpinaku, ok 200 g,
- kilka suszonych pomidorów z zalewy,
- mozarella według uznania


Szpinak rozmrażamy i podsmażamy doprawiając do smaku solą i pieprzem. Kurczaka kroimy w drobną kostkę, podsmażamy na oliwie, doprawiamy curry. Pomidory również drobno kroimy. Ciasto francuskie dzielimy na 8 kwadratów. Na każdy z nich nakładamy kurczaka, mozarellę + szpinak lub pomidory. Zlepiamy ze sobą dwa rogi kwadratu, wstawiamy do piekarnika na 15- 17 minut.

Smacznego!





Puenta:
wpis

14 stycznia 2012

Hean duo chromatic


Beautyblogs.pl






Hean jest polską firmą, w której asortymencie znajdują się zarówno kosmetyki kolorowe, jak i pielęgnacyjne. 
Firma, dzięki jakości kosmetyków oraz niewygórowanym cenom zyskuje sobie coraz większe rzesze kosmetykomaniaczek. W ich ofercie znajdują się również lakiery do paznokci. Dwa z nich miałam przyjemność testować. Jeden z lakierów, które otrzymałam to duo chromatic 608. 







Kolor jest nietypowy, nie przypominam sobie, żebym w ofercie innych firm widziała taki odcień. Jest to mocno mieniący się, raz bardziej morski, raz niebieskawy odcień, w którym zatopione są miliony bardzo drobnych srebrnych drobinek. Na paznokciach wygląda zjawiskowo i idealnie pasuje do karnawałowych kreacji. Pozostawia, niestety delikatne smugi.

W opakowaniu, które jest całkiem przyjemne dla oka i wygodne, znajduje się 7 ml lakieru, co dla mnie jest optymalną pojemnością, nie lubię lakierów, które mają np. 15 ml, bo i tak nigdy nie udaje mi się takiego lakieru wykończyć, a nawet dotrzeć do jego połowy. 

Pędzelek jest skośnie ścięty, niezbyt szeroki. Aplikacja nim jest bezproblemowa.

Konsystencja również nie budzi żadnych zastrzeżeń. Jest na tyle gęsta, żeby nie rozlewać się nam po skórkach, ale nie na tyle, żeby nie możliwe było położenie idealnie cieniutkiej i gładkiej warstwy. 

Lakier przy dwóch cienkich warstwach, gdyż taka ilość zapewnia idealne krycie, schnie dość szybko i bezproblemowo. Na paznokciach bez uszkodzeń wytrzymuje 3 dni. Stosowałam go na bazę Nail Tek. 




Jedynym minusem może być dostępność tych kosmetyków. Możecie je zamówić na stronie internetowej: www.hean.pl


Podsumowując- lakier na każdą kieszeń o niespotykanym kolorze i ponadprzeciętnej jakości



11 stycznia 2012

10 stycznia 2012

Sushi time!

Niedawno, jako, że wraz z TŻem jesteśmy amatorami sushi, postanowiliśmy zaryzykować i przygotowac tą pyszną potrawę samodzielnie. Myślałam, że będzie ciężej, ale okazało się, że jest to fajna zabawa i wcale nie taka trudno to przygotować. Składniki, których  używaliśmy to: awokado, surimi, ogórek i wędzony łosoś. Oto efekty: 


TŻcior zwijał :D














Dodatki to: marynowany imbir, sos sojowy i wasabi, którego nie ma na zdjęciach. 



Jeśli lubicie eksperymentować w kuchni to serdecznie polecam wam to danie. 

Denko i gif :D

Pokazuje wam moje grudniowe denko, wiem, że trochę już na to późno, ale lepiej późno niż wcale. Biorąc pod uwagę denko z listopada i grudnia stwierdziłam, że najszybciej kończą mi się odżywki do włosów. W listopadzie wykończyłam dwie, w grudniu jedną. A wam co najszybciej schodzi z kosmetyków?



1. Herbal Essences, odżywka do włosów dodająca objętości. Na początku nie byłam przekonana co do tego produktu i wydawało mi się, że jedyną jego zaletą jest oszałamiający zapach. W miarę jak odżywki ubywało stwierdziłam, że wcale taka zła to ona nie jest i ta objętość naprawdę się pojawia:) Rozważam ponowny zakup. 

2. Taft, lakier do włosów, całkiem niezły, nie śmierdzi, nie skleja, daje się łatwo wyczesać. Nie dodaje objętości, ani połysku, ale całkiem nieźle utrwala. Jestem z niego zadowolona.



3. La Roche- Posay woda termalna. Kupiłam ją w lato z myślą o pryskaniu nią rozgrzanej słońcem twarzy. Dawała prawdziwe ochłodzenie, nie psuła makijażu. Nie zauważyłam jej kojących właściwości. Za to mój TŻ używał jej na podrażnione miejsca i szybko mu pomagała. Zamówiłam już na allegro kolejne opakowanie, głównie z myślą o TŻcie, który bardzo polubił ten produkt. 

4. Yves Rocher, płyn micelarny. Dostałam go w sklepie do zakupów za 1 gr. Jego normalna cena to 38 zł (?).  Uważam, że produkt nie jest tyle wart. Przy delikatnym dziennym makijażu spisuje się nieźle, ale gdy mamy jakąś grubszą kreskę eyelinera to przestaje działać i zamiast zmywać rozmazuje makijaż po całej twarzy. Bourjois jest o niebo lepszy i dużo tańszy.



5. Clinique, tonik z trzech krolów, miniaturka. Naprawdę świetnie złuszcza i odświeża, w lato był świetny, teraz zimą wysuszał mi cerę. 

6. Clean&clear, tonik chłodzący. Nie chłodził, nie oczyszczał, śmierdział mocno alkoholem, bubel!


7. Kamill, krem do rąk. Bardzo fajne, opakowanie z pompką, choć minusem jest to, że nie widać ile produktu zostało w środku. Dobrze wygładza i nawilża. Na zimę idealny, kupię kolejne opakowanie. 

8. Joanna, guma do stylizacji włosów. Mocno sklejała, włosy wyglądały jak sztuczne strąki, poza tym zostawiała na nich dziwny osad. Raczej podziękuję. 


9. Avon, colortrend maskara.
10. Pierre Rene, maskara.
11. Rimmel, volume flash maskara wodoodporna.

Maskary są wyrzutkami. Niby produktu jeszcze w środku trochę jest, ale nie nadają się już do użytku, pamiętam, że jeszcze kiedy były świeże nie spełniały moich oczekiwań, dlatego poszły w kąt, a teraz czas się pożegnać i żadnej z nich nie polecam. 


A jak wam idzie z denkiem?

Pozdrawiam.







3 stycznia 2012

Ulubione youtubowiczki i dzisiejsza niespodzianka.

Jak zapewne wiele z was namiętnie oglądam kosmetycznego youtuba. Dziś przedstawię wam  dziewczyny, których filmiki zawsze z chęcią oglądam. Kolejność przypadkowa.



1. lisaeldridgedotcom






2. Lisasz09




3. michele1218





4. PANINORGE





5. pinksofoxy






6. pixiwoo





7. xbebe18






8. nieesia25






9. lilithedarkmoon





10.  dope2111n


Zapewne większość z was zna te dziewczyny, a jeśli nie to mam nadzieję, że po obejrzeniu filmików polubicie je, jak ja. 





Dziś rano do moich drzwi zapukał kurier, dotstarczył mi paczuszkę od firmy HEAN :D Bardzo cieszę się z tej współpracy. Zobaczcei zresztą same, co dostałam:

Beautyblogs.pl







Kolory są świetne, takie, których mogę używać praktycznie przy każdym makijażu, zabieram się za testowanie.


Pozdrawiam. 

2 stycznia 2012

Catrice- paletka London i essence.

Jednym z moich ostatnich nabytków jest paleta Cartice the london collection. Skusiło mnie szczerze mówiąc opakowanie ;p Paletka jest poręczna, ma wygodne otwieranie i ładnie prezentuje się na toaletce. W środku znajdujemy 6 cieni o różnym wykończeniu, 2 róże do policzków, czarną mini kredkę i aplikator. Póki co, po kilkukrotnym użyciu paletki najbardziej zadowolona jestem z różu london eye. Co do cieni- zobaczcie sami. 








Piccadilly Circus- bardzo blady żółty kolor, perłowy, może służyć do rozświetlenia łuku brwiowego, bądź wewnętrznego kącika oka. Nałożony solo na powiekę po prostu znika.

Big Ben- moim zdaniem najciekawszy kolor. W opakowaniu wygląda na delikatny, blady lawendowy kolor, w rzeczywistości jednak fajnie opalizuje na niebiesko, posiada maleńkie drobinki. Wygląda super nałożony na czarną kredkę. Wtedy dopiero wydobywa się z niego prawdziwy kolor - błękit.

Hyde Park- Zielonkawo- szary, całkowicie matowy cień. Na powiece znika. Słaba pigmentacja. Generalnie podoba mi się najmniej.







Tower Bridge- jasnoszary matowy ale ze sporymi drobinkami, które lubią się osypywać. Na powiece widać prawie same drobinki. 

Globe Theatre- perłowa lawenda z delikatnymi drobinkami, na powiece całkiem nieźle się prezentuje. 

City Hall- ten kolor mógłby być naprawdę fajny, gdyby nie słaba pigmentacja, perłowy granat, na plus dodam, że ładnie się blenduje. 




Paletka nadaje się do robienia tylko i wyłącznie delikatnych dziennych makijaży, żadnego smokey z niej nie wykrzeszemy. Róże są lepsze, ale też trzeba się napracować, żeby pokazały się na policzkach. Kredki jeszcze nie sprawdzałam. No coż Catrice, liczyłam na lepszą jakość. Mam nadzieję, że inne paletki z tej kolekcji są lepszej jakości, szczególnie jeśli chodzi o cienie. 




Tu moje kilkudniowe paznokcie- essence out of my mind (nie wiem czy ten kolor już wycofali?), znalazłam go w naturze na przecenie- ostatnia moja szansa dla serii colour
&go, jak na razie zapowiada się na to, że szansa będzie wykorzystana :) Do tego jedna cieniutka warstwa essence special effect topper 04.





1 stycznia 2012

Ostatnie zakupy 2011 i nowe mieszkanko lakierów.


1.  Inglot, baza pod makijaż.
2. Szampon pokrzywowy, Farmona. 
3. Original Source, czekolada i pomarańcza oraz czekolada i mięta, jako gratis dostałam 2x żel kaktus i guarana.
4. Max Factor, podkład smooth effect.
5. Max Factor, false lashe effect fusion. 



6. Catrice, the london collection, paleta.




7. Bielenda, cukrowy peeling do ciała. 



8. Oriflame, silk beauty, krem do rąk. 



9. Essence, special effect topper, 04 mystic mermaid. 




10. Essence, colour&go, 52 out of my mind.



11. Essence, tusz i love extreme.



12. Oriflame, krem nutri-rich. 



13. Essence, cień w kremie 06 rock chic. 



Przedstawiam wam też efekt tego, czym między innymi TŻ zajmował się w Święta. Na moją prośbę zbudował moim lakierom nowy domek. Jest świetny! Muszę go tylko jakoś fajnie pomalować :)





Na koniec widok oszronionego Olsztyna.



Pozdrawiam, Materialistka.