Pokazywanie postów oznaczonych etykietą paznokcie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą paznokcie. Pokaż wszystkie posty

8 grudnia 2012

Nudne lakiery



  Ostatnio, ze względu na pracę zmuszona jestem odpuścić sobie kolorowe paznokcie. Nie żałuję tego mocno, bo lakiery w kolorach nude to też prawdziwe ślicznotki i nawet wcześniej często gościły na moich pazurkach. Przy okazji ostatnich porządków w lakierowym zbiorku, a raczej w zbiorze :D, odłożyłam te, które mniej lub bardziej są właśnie lakierami nude lub lakierami nudepodobnymi. Oto one:





 Częśc z nich to typowe kremy, część delikatne perły. Najczęściej wybieram jeden krem i na niego aplikuję jedną warstę perłowego, bo za paznokciami, na których jest kilka warstw samego perłowego koloru nie przepadam. 


Od lewego górnego rogu:

H&M, Taupe.
Golden Rose, with protein, 264.
Catrice, ultimate nudes, 030 My Cafe Au Lait At Notre-Dame.
Vipera, jumpy, 176.
Miss Selene, 133.
Miss Selene, 135.
Essence, crystalliced, ice crystals on my window.
Me Me Me, 97 Sensuous.
H&M, Pink Pearl.
H&m, Mother of Pearl.
H&m, Grey Pearl.




Jakie są wasze ulubione nude lakiery? Nosicie takie? Macie któryś z tych lakierów?

Przypominam, że mało czasu zostało do końca mojego rozdania tu:

ZGARNIJ ORIGINAL SOURCE

Zgłosiło się niewiele osób, więc macie spore szanse :)


Miłego. O. 

18 września 2012

Zachmurzone niebo od Catrice


Up In The Air



 Uwielbiam lakiery Catrice, mam ich w swojej kolekcji całkiem sporo (w porównani z innymi markami),i z chęcią nabędę kolejne. 

 Najbardziej chyba cenię je za pędzelek. Jest szeroki i niesamowicie wygodny, można pomalować nim paznokieć jednym pociągnięciem. Niebieskości na paznokciach to również moja bajka. Mogłabym je nosić cały czas, nawet TŻ, kiedy chce mi poprawić humor i sam kupuje mi lakier wybiera niebieski :D



 Do pełnego krycia potrzebne są dwie warstwy. Lakier nakłada się równomiernie, nie tworzy smug. Dość szybko zasycha i trzyma się na moich pazurkach standardowo, bo ok. 2 dni. 

Kolor to błękit, ale nie czysty, a właśnie taki zachmurzony, z domieszką szarości. Idealnie pasuje do niego określenie zachmurzone niebo. Na pewno będzie gościł na moich paznokciach jeszcze nie jeden raz.



Moje Catrice:







Jakie kolory lakierów są waszymi ulubionymi?


O.

5 lipca 2012

NOTD + makijaż


   Uwielbiam paznokcie w kolorze blue i chyba właśnie po niebieskości sięgam najczęściej jeśli chodzi o manicure. Dziś postawiłam na kolor z Catrice- Blue Cara Ciao :) Odcień to bardzo intensywny czysty kremowy niebieski. Dzięki wygodnemu pędzelkowi aplikacja nie sprawia problemów. Schnie dość szybko i całkiem przyzwoicie się trzyma, 4 dni, co na moich paznokciach jest dużym sukcesem. Wydaje mi się jednak, że nałożony bez bazy może barwić płytkę, dlatego zawsze kładę go na bazę z nailteka. 
Na pewno często będę do niego wracać. 




Do tego makijaż  w podobnych kolorach, strzeliłam tylko jedno zdjęcie i to pod dziwnym kątem, ale chyba widać wszystko, co trzeba :D

Użyłam cieni inglot, eyeliner i kredka na linii wodnej to catrice. Wiem, że takie kolory gaszą moją tęczówkę, ale nie mogłam się powstrzymać. 



A jakie są wasze ulubione letnie kolory w makijażu i na paznokciach?



20 czerwca 2012

Koszmarek i makijaż


     Nie przepadam za pisaniem takich recenzji. Zdecydowanie wolę te, w których produkt mogę wychwalić i z czystym sumieniem wam polecić. Dziś, niestety, takiej recenzji nie będzie, gdyż to, o czym chcę wam wspomnieć totalnie mnie rozczarowało. Mowa o nail hardener 3in1 z firmy La Rosa. 

Opis producenta: Profesjonalny preparat o wysokiej zawartości substancji utwardzających płytkę paznokcia. Stopniowo wzmacnia płytkę, chroni ją przed łamaniem, pozwala odrosnąć słabym paznokciom. Przeznaczenie: Paznokcie miękkie, delikatne, rozdwajające się, łamliwe.

Cena: 13 zł/http://sklep.futurosa.net, choć obecnie nie widzę go na stronie. 


Produkt otrzymałam w ramach współpracy dwa miesiące temu i od tego momentu starałam się go regularnie zużywać. W tym momencie zużycie to ok. 60% produktu i raczej nie będę go wykańczać. Wybrałam ten produkt ze względu na jego przeznaczenie do paznokci cienkich i miękkich, ponieważ takie w ostatnim czasie posiadam, są mocno osłabione, rozdwajają się. 
Produkt zamknięty jest w minimalistycznej buteleczce, bez żadnych udziwnień. Zapakowany był w kartonik oraz posiadał ulotkę, co akurat przypadło mi do gustu. Konsystencja jest w sam raz, nie rozlewa się na skórki, nie ma problemu z położeniem go bardzo cienką warstwą. Po dwóch miesiącach od otwarcia nie zgęstniał ani trochę. Schody zaczynają się , kiedy zgodnie z zaleceniami producenta nałoży się utwardzacz pod lakier. Próbowałam to robić kilka razy i niestety za każdym razem jest to samo, lakier możemy zerwać całym płatem! Wystarczy delikatne zadarcie lakieru i od razu schodzi lakier z całego paznokcia. Stosowałam go również, jako utwardzacz lakieru, jako top, tu również klapa. Nie przedłużał trwałości lakieru nawet minimalnie, jedynie ładnie błyszczał, ale nie był to połysk równy nail tekowi ;/ Jako tako spisywał się nałożony solo, choć też szału nie ma, nic nie zrobił z rozdwajającymi się pazurkami. 



Obecnie produkt z La Rosa poszedł w kąt i pokornie wróciłam do nail teka, efekty są natychmiastowe. O ile inne produkty z La Rosa sprawują się u mnie bardzo dobrze, o tyle ten preparat w moim mniemaniu nie nadaje się do niczego. Z ogromnym smutkiem, ale niestety muszę to napisać: nie polecam. 



Do tego makijaż, który miałam wczoraj. Na zdjęciu nie ma pomalowanych dolnych rzęs, bo zagapiłam się i zrobiłam zdjęcie wcześniej (LOL). Potem oczywiście to poprawiłam ;p




Jak wam mija deszczowa środa? 


Przypominam o moim rozdaniu, które skończy się za 8 dni 
Kosmetyczna Odyseja rozdaje!


Pozdrawiam. O. 

17 kwietnia 2012

Vipera 804

Jakoś nie mogę się przekonać do tego koloru. Niby oryginalny, morska zieleń, ale coś mi w nim nie pasuje. Na zdjęciach wyszedł odrobinę przekłamany, w rzeczywistości jest bardziej zielony. 




Na plus można mu zaliczyć, że bardzo szybko schnie, niestety do całkowitego krycia potrzebne są aż 3 warstwy. Konsystencja jest idealna, pędzelek odpowiedniej wielkości. Lakier nie robi smug.



Lakier po wyschnięciu sam w sobie nie jest mocno błyszczący, ma jakby delikatne satynowe wykończenie, do lśnienia potrzebny jest top coat, który jest na zdjęciu (la rosa 3 in 1).




Cena jest bardzo przystępna, mniej niż 9 zł za 9 ml. Minusem może być dostępność. Lakier bez odprysków trzyma się u mnie 3 dni, więc całkiem nieźle.


Lubicie lakiery Vipery? Seria high life podoba mi się ze względu na kolory, natomiast szału nie ma. Kocham za to ich serię Jumpy :)

7 lutego 2012

Hean- obsesja koloru.


Jakiś już czas temu wspominałam wam o współpracy nawiązanej z firmą:

Beautyblogs.pl


Dziś przedstawiam lakier Colour Obsession  614. 

Właściwie mogłabym powiedzieć o nim to samo, co o jego bracie duo chromatic 608, o którym pisałam TU.

Szklana buteleczka jest poręczna, ładnie prezentuje się na toaletce i nie zabiera dużo miejsca. Pojemność lakieru to 7 ml, czyli taka, jak lubię. Ani za dużo, ani za mało. 

Pędzelek jest dosyć cienki, co możecie zobaczyć na zdjęciu, gdzie porównałam go z pędzelkiem z Catrice i Miss Sporty. Dla jednych to, że pędzelek jest cienki może być wadą, dla innych zaletą. Ja wolę cienkie pędzle, gdyż, jak już wam pisałam mam  małe paznokcie i mniejsze pędzelki są po prostu wygodniejsze. 



Największą zaletą lakieru jest to, że schnie naprawdę szybko i pozostawia mocno błyszczący kolor.
Konsystencja nie jest zbyt wodnista, więc lakier nie zalewa nam skórek. Do pełnego krycia wystarczą dwie cienkie warstwy. Tyle też warstw mam na zdjęciach. 

Kolor 614 to piękna głęboka fuksja. Jest bezdrobinkowy. Na zdjęciach wyszedł dość blado, w rzeczywistości kolor jest bardziej wyrazisty. 

Stosowany na bazę Nail Tek wytrzymuje 3 dni bez żadnego uszczerbku. 




Oczywiście, póki co, wadą wszystkich kosmetyków Hean jest ich dostępność. Ja na szczęście znalazłam małą drogerię, w której dostępne są niektóre ich kosmetyki :) Poza tym możecie je znaleźć na stronie internetowej: www.hean.pl


Pozdrawiam. 


3 lutego 2012

Naklejany lakier do paznokci


Przychodzę dziś do was z recenzją naklejanego lakieru do paznokci firmy Incoco. 
Jakiś już czas temu podobny produkt wypuściły min. sally hansen, essence czy donegal. Można również znaleźć te naklejki na ebayu, gdzie ich koszt oscyluje w granicach dolara. Przyznam szczerze, że zastanawiałam się nad tym, czy taki produkt jest mi potrzebny i czy chce mi się bawić w wycinanie i naklejanie, szczególnie, że recenzje na blogach (nie dotyczące, co prawda, tej firmy, ale innych) nie były zbyt pochlebne. Przechadzając się jednak w realu, zobaczyłam te naklejki, których koszt wynosił nieco ponad 8 złotych i postanowiłam je wypróbować. Wybór kolorów nie był oszałamiający, ja zdecydowałam się na brokatową czerwień. 




W opakowaniu dostajemy 16 płatków różnej wielkości, więc nie powinno być problemu z dopasowaniem. Przyznam szczerze, że ja wszystkich naklejek nie zużyłam (mam maluśkie paznokcie, co wcale fajne nie jest, bo weź zrób na nich jakiś wzorek ;/) i będę je miała na jeszcze jeden raz.




Tak wyglądają bez opakowania.

Naklejanie nie sprawia większych kłopotów, klej trzyma się dobrze, naklejki są bardzo elastyczne i nie ma problemu z dokładnym dopasowaniem ich po bokach paznokcia. Są cienkie, ale nie na tyle, żeby łatwo mogły się przerwać. Na tym polu byłam dość miło zaskoczona, bo spodziewałam się, że zajmie mi to więcej czasu i będzie trudniejsze dla osoby robiącej to pierwszy raz.
Część naklejki, która wystawała ponad paznokieć najpierw przycięłam, a potem opiłowałam pilniczkiem. Z tym również nie był problemów.
Mimo, iż lakier jest brokatowy jego powierzchnia jest gładka i pięknie się mieni.
Jedyne ALE mam do trwałości naklejek. Zdjęcie paznokci było zrobione po ok. godzinie. Już widać pierwsze  odszczypnięcia lakieru.( wybaczcie paznokcie różnej długości i różnego kształtu :D) Z czasem było coraz gorzej. W sumie zmyłam naklejki po ok. 24 godzinach.




 To, co napisał producent kontra moje spostrzeżenia:

- Trwały nawet do siedmiu dni - niestety trwały najwyżej do dwóch dni.

- Bez suszenia - fakt.

- Bez zabrudzonych skórek- fakt.

- Bez smug i uszkodzeń- bez smug, ale naklejki są na tyle miękkie, że łatwo można je uszkodzić. 

- 100% połysku- fakt.



Skład dla ciekawskich.

Podsumowując spodziewałam się gorszego produktu, uważam, że na jakieś imprezy, wyjścia będzie świetny, ale do noszenia na co dzień ma za małą trwałość. Mimo tego rozważę kupno innego koloru.

Pozdrawiam.

14 stycznia 2012

Hean duo chromatic


Beautyblogs.pl






Hean jest polską firmą, w której asortymencie znajdują się zarówno kosmetyki kolorowe, jak i pielęgnacyjne. 
Firma, dzięki jakości kosmetyków oraz niewygórowanym cenom zyskuje sobie coraz większe rzesze kosmetykomaniaczek. W ich ofercie znajdują się również lakiery do paznokci. Dwa z nich miałam przyjemność testować. Jeden z lakierów, które otrzymałam to duo chromatic 608. 







Kolor jest nietypowy, nie przypominam sobie, żebym w ofercie innych firm widziała taki odcień. Jest to mocno mieniący się, raz bardziej morski, raz niebieskawy odcień, w którym zatopione są miliony bardzo drobnych srebrnych drobinek. Na paznokciach wygląda zjawiskowo i idealnie pasuje do karnawałowych kreacji. Pozostawia, niestety delikatne smugi.

W opakowaniu, które jest całkiem przyjemne dla oka i wygodne, znajduje się 7 ml lakieru, co dla mnie jest optymalną pojemnością, nie lubię lakierów, które mają np. 15 ml, bo i tak nigdy nie udaje mi się takiego lakieru wykończyć, a nawet dotrzeć do jego połowy. 

Pędzelek jest skośnie ścięty, niezbyt szeroki. Aplikacja nim jest bezproblemowa.

Konsystencja również nie budzi żadnych zastrzeżeń. Jest na tyle gęsta, żeby nie rozlewać się nam po skórkach, ale nie na tyle, żeby nie możliwe było położenie idealnie cieniutkiej i gładkiej warstwy. 

Lakier przy dwóch cienkich warstwach, gdyż taka ilość zapewnia idealne krycie, schnie dość szybko i bezproblemowo. Na paznokciach bez uszkodzeń wytrzymuje 3 dni. Stosowałam go na bazę Nail Tek. 




Jedynym minusem może być dostępność tych kosmetyków. Możecie je zamówić na stronie internetowej: www.hean.pl


Podsumowując- lakier na każdą kieszeń o niespotykanym kolorze i ponadprzeciętnej jakości



18 grudnia 2011

Original source + swatche lakieru.

Już nie raz wspominałam Wam, że jestem wielką fanką żeli pod prysznic z tej firmy. Przetestowałam już sporo zapachów i wiem, że będę używała tylko tych żeli, żadnych innych. Przybliżę Wam te, które posiadam w chwili obecnej.

Gdzie znajdziesz:
Rossman


Cena:
9,99, na promocji 7,99 lub 6,99.

Pojemność:
250 ml

Zapachy:
-watermint & lemon grass
- dragon fruit & capsicum
- cactus  & guarane
- orange oil & ginger
- eucalyptus & lime basil oil
- lime
- lemon & tea tree
- mint & tea tree
- mango & macadamia
- raspberry & vanilla
- chocolate & mint
- chocolate & orange
Moje żele: 


Kiedy zwykły odświeżający prysznic zaczyna cię już nudzić, sięgnij po mocno doprawiony, ożywczy i zdrowy dla skóry żel pod prysznic Original Source Dragon Fruit and Capsicum. Mocne wrażenia gwarantowane niezależnie od tego czy go zaakceptujesz czy odrzucisz*

Faktycznie, zapach pobudza do działania, jest delikatnie pieprzowy. Ostry zapach, który na długo pozostaje na skórze i w łazience. 


Duet egzotyczny. Ostry i pełen energii żel pod prysznic Original Source Cactus and Guarane postawi Cię na nogi niezależnie od pory dnia lub nocy. Pokochaj albo porzuć – Ty wybierasz!


Ten zapach jest odrobinę kwaskowaty, czuć tu mocno guaranę, podczas używania robi się bardziej słodki, na pewno będzie pasował również mężczyznom.


Daj się orzeźwić energetycznemu połączeniu świeżych pomarańczy i pikantnego imbiru.
Żel pod prysznic Original Source Orange Oil and Ginger może cię zachwycić lub nie. Ty decydujesz.

Jeden z moich ulubionych. Nie miałam jeszcze żelu ani żadnego kosmetyku, który by tak dokładnie oddawał zapach pomarańczy, w połączeniu z imbirem to prawdziwa bomba zapachowa, absolutnie nie jest chemiczny, pycha;p 


Unikalny zapach i niespotykana barwa to tylko niektóre niespodzianki, jakie kryje w sobie żel pod prysznic Original Source Eucalyptus i Lime Basil Oil. Niesztampowe połączenie eukaliptusa i bazylii 
to koniec rutyny w trakcie prysznica. Sprawdź czy go polubisz czy nie.


Kolejny zapach, który będzie pasował dla mężczyzn. Czuć tu dobrze bazylię, słodki zapach, ale pobudzający.



Nic nie orzeźwia lepiej niż niezawodna kombinacja mięty i cytryny. Przekonaj się o tym dzięki żelowi pod prysznic Original Source Watermint and Lemongrass. Naturalne składniki sprawią, że zastrzyk pozytywnej energii będzie intensywny jak nigdy dotąd. Poczuj to i zdecyduj, czy go polubisz czy nie.


 Również odpowiedni dla mężczyzn, ten zapach niestety akurat średnio lubię, przypomina mi morską kostkę do wc ;p

Zacznij dzień od prysznica pełnego ożywczej mocy owoców – żel pod prysznic Original Source Lime, to intensywny dostawca energii. 40 limonek użytych do jego stworzenia nie ma nic wspólnego z rutyną. Polubisz albo znienawidzisz – przekonaj się

Mega, mega orzeźwiający! Pachnie jak prawdziwe limonki. Pobudza chyba najlepiej ze wszystkich wersji zapachowych, na pewno ten zapach zagości u mnie jeszcze nie raz. 


Absolutnie wyjątkowy żel pod prysznic Original Source Lemon and TeaTree uzbrojony jest w wysoce witalną kwaśną energię 10 prawdziwych cytryn użytych do jego stworzenia. Rutyna jest mu obca. Uważaj - możesz go wypróbować i więcej do niego nie wracać, albo nie wyobrażać sobie bez niego kąpieli. Wszystko przed Tobą!

Jest kwaskowaty i mocno pobudzający, na początku czuć cytrynę, potem delikatnie herbatę, również jeden z moich ulubionych. 


Tu denko mięty i cytryny:


Miętowy był naprawdę mega miętowy, długo utrzymywał się na skórze, dawał uczucie chłodu, ulubiony zapach mojego TŻ :)


* opisy ze strony producenta


Podsumowanie

Plusy:

- poręczne i oryginalne opakowanie, przez które, dzięki specjalnemu dozownikowi nie nabierzemy zbyt dużej ilości produktu,
- konsystencja, nie jest zbyt lejąca, niektóre mają delikatnie galaretkowatą konsystencję, inne kremową. 
- zapach, zapach, zapach
- dobrze się pieni
- wydajny
- nie wysusza
- jeśli użyjemy sporej ilości nie za pomocą gąbki, ale przez wmasowanie,pod prysznicem, delikatnie nawilża, przynajmniej moją skórę,
- nie podrażnia, nie uczula
- niezła cena, szczególnie na promocji.

Minusy:

- brak. 

Orginal source ma w swojej ofercie nie tylko żele, z niecierpliwością czekam, aż w Polsce pokażą się ich peelingi!

Strona producenta, możecie tu obejrzeć również produkty, które do nas jeszcze nie dotarły: http://www.originalsource.co.uk/

Do tego pokazuję Wam swatche lakieru, który zamówiłam z okazji dnia darmowej wysyłki - golden rose z proteinami nr 264:



Przepraszam za skórki, nail tek robi im masakrę;p 


5 grudnia 2011

Makijaż sleek acid + różności

Korzystając z dnia darmowej wysyłki zamówiłam kilka drobiazgów. Część z nich jest już u mnie :)



Golden Rose 256 - piękna czekolada
                     313 - brudny róż
                     264 - idealny nudziak

Miss Selene 135 - srebrny





Zamówiłam również drugą paletę ze sleeka. Wybrałam acid, wesołe kolory, których jeszcze nie miałam w swojej kolekcji. Zmalowałam oczywiście od razu jakieś makijaże :)







 Drugą paletką, którą posiadam jest storm, dla przypomnienia swatche i makijaże :)






A jak Wam udały się zakupy w dniu darmowej przesyłki?