28 kwietnia 2012
27 kwietnia 2012
TAG i DIY
Zasady:
1. Po przeczytaniu 11 pytań odpowiadamy na wszystkie na swoim blogu.
2. Następnie wybierasz 11 osób, które tagujesz i zamieszczasz linki do nich.
3. Tworzysz 11 nowych pytań, na które będą musiały odpowiedzieć osoby otagowane.
4. Powiadom osoby przez ciebie wybrane, że zostały otagowane.
5. Daj taga osobom, które jeszcze go nie miały.
1. Po przeczytaniu 11 pytań odpowiadamy na wszystkie na swoim blogu.
2. Następnie wybierasz 11 osób, które tagujesz i zamieszczasz linki do nich.
3. Tworzysz 11 nowych pytań, na które będą musiały odpowiedzieć osoby otagowane.
4. Powiadom osoby przez ciebie wybrane, że zostały otagowane.
5. Daj taga osobom, które jeszcze go nie miały.
Zostałam otagowana przez vilandre z bloga http://innocent-greed.blogspot.com, za co serdecznie dziękuję :D
1. Czy nakładasz oleje na włosy? Jeśli tak, to jakie sprawdzają się u Ciebie najlepiej?
Mam jeden olejek, Vatikę. Regularnością stosowania nie grzeszę, ale zauważyłam, że włosy stały się bardziej miękkie i podatne na układanie. Kiedy wykończę ten olejek zapewne spróbuję innych.
2. Czy odwiedzasz regularnie kosmetyczkę?
Nie, wydaje mi się, że moja cera nie jest mocno problemowa, więc radzę sobie sama, choć czasem odwiedzam, ponieważ mnie to relaksuje.
3. Jaka jest Twoja ulubiona marka produkująca kosmetyki kolorowe?
Nie mam jednej ulubionej. Lubię maskary z Maybelline, ale już ich podkłady, czy cienie nie bardzo. Kocham róże z Maca i cienie ze Sleeka. Nie trafiłam jeszcze na firmę, z której każdy kosmetyk by mnie zadowalał, zawsze znajdzie się jakiś bubel.
4. Co wybierasz do demakijażu twarzy - płyny, mleczka czy oleje?
Micele lub pianki do demakijażu.
5. Peeling enzymatyczny czy mechaniczny - po który sięgasz częściej?
Peelingi bardzo lubię, więc rodzaj jest bez znaczenia. Stosuję i takie, i takie. Nie wyobrażam sobie pielęgnacji bez peelingów.
6. Gdzie najczęściej kupujesz kosmetyki?
Drogerie-Rossmann lub Natura, czasem Douglas oraz sieć. Jestem fanką zakupów przez internet i chyba jednak najczęściej tak zdobywam kosmetyki, szczególnie takie, które są ciężko dostępne w moim mieście. Powiem wam, że na te kilkaset, na pewno, zakupów z allegro i ebaya nie trafiła mi się jeszcze żadna przykra sytuacja, mam farta :D Na pocztę również nie narzekam, przesyłki z ebaya zawsze dostaję po ok. 10 dniach, a allegro dwa dni robocze to max. Nigdy też nie dostałam uszkodzonej przez pocztowców przesyłki.
7. Czy zdarza Ci się wyjść z domu bez makijażu?
Tak, ale tylko do najbliższego sklepu :D
8. Jaki kosmetyk ostatnio kupiłaś?
To było kilka zakupów. Trzy lakiery do paznokci, maskę do włosów i rozjaśniacz w sprayu z joanny.
9. Czym najchętniej nakładasz podkład na twarz?
Pędzlem do podkładu zwilżonym mgiełką z the body shop lub palcami.
10. Czy używasz serum pod krem?
Nie.
11. Jakie są Twoje ulubione perfumy?
Zdecydowanie Versace crystal noir, na pewno nie na dzień, ale są boskie.
Nie Taguje nikogo. Wiem, że już chyba wszyscy zrobili tag, a jeśli ktoś jeszcze nie, to zapraszam do odpowiedzi na pytania vilandre. :)
DIY
Banalny pomysł, no ale może ktoś jeszcze go nie widział.
Odmiana nudnych kieliszków w epickie naczynia :D
Potrzebujesz 5 minut wolnego czasu, kilku lakierów i kieliszki.
Ja wybrałam dosyć jaskrawe kolory, bo wydaje mi się, że dają najfajniejszy efekt.
Lakierami malujecie po prostu dna kieliszków. Banał, a efekt zacny :D
Podoba wam się? Spróbujecie?
Ostatnio mniej mnie w blogosferze, mam totalne urwanie głowy. Staram się czytać wasze notki na bieżąco, ale nie zawsze mam czas komentować. Na pewno to nadrobię :)
Pozdrawiam:)
23 kwietnia 2012
Czekolada i makijaż dnia.
Nie raz i nie dwa pisałam wam, że kocham żele pod prysznic z tej firmy. Mowa oczywiście o Original Source. Pisałam już o nich tu, dziś przyszedł czas na zapachy, które totalnie mnie kupiły, czyli czekolada i mięta oraz czekolada i pomarańcza.
Wersja czekolady z pomarańczą pachnie wprost obłędnie. Często porównuje się ten zapach do zapachu delicji, co jest zupełnie słuszne, bo nic lepiej nie opisze tego zapachu. Jeśli wiecie, jak pachną delicje, wiecie również, jak pachnie ten żel.
Czekolada i mięta również jest oszałamiająca. Żel pachnie identycznie, jak czekoladki z miętowym nadzieniem, pyszności :) Co ważne w obu przypadkach zapach czekolady nie jest absolutnie sztuczny!
Czego żałuję? Tego, że dość krótko utrzymuje się na skórze. W łazience również szybko znika, a szkoda, bo naprawdę chciałoby się tymi zapachami rozkoszować nieco dłuższą chwilę.
Oba żele bardzo lubię i wrócę do nich jeszcze niejednokrotnie. Na zdjęciu widzicie już jedno puste opakowanie wersji miętowej, wersję z pomarańczą pokazywałam w ostatnim denku.
Żele często można upolować na promocji, dostępne są w rossmanie. Nie wysuszają skóry, nie podrażniają jej. Wydajność mogłaby być lepsza, ale za ten zapach przymknę na to oko. Z niecierpliwością czekam, aż w rossmanie będą dostępne inne produkty z asortymentu firmy, możecie je obczaić na stronie http://www.originalsource.co.uk/.
Niestety mam tylko jedno zdjęcie tego makijażu. Miałam ochotę na coś mocniejszego, mam nadzieję, że coś widać :D
Użyłam:
cień różowy i szary na dolnej powiece- paletka sleek - acid,
czarny cień inglot 61,
aqua- gel eyeliner tarte,
kępki rzęs donegal,
tusz max factor, masterpiece max.
Jak wam mija poniedziałek?
Pozdrawiam :)
Etykiety:
makijaż,
original source,
pielęgnacja,
recenzja
18 kwietnia 2012
Skarb z Tarte oraz wyniki :)
Jak prawie wszystkie się domyśliłyście na zdjęciu pojawiła się paleta Tarte for True Blood. Rozwiązanie zajęło wam chyba tylko minutę. Moja pierwsza myśl : a tam więcej się z wami nie bawię ;p Faktycznie, moja wina, że zabawa się tak szybko skończyła, mogłam dać trudniejszą fotkę :D
Fanką serialu Czysta krew bym się nie nazwała, ale bardzo lubię oglądać, przyznam się szczerze, że głównie ze względu na boskiego Alexandra <3 klik.
Paletkę wyszperałam jakiś czas temu na jednym z zagranicznych blogów i od tego momentu postanowiłam, że będzie moja :D Paleta wchodzi w skład kolekcji do której zalicza się jeszcze cheek stain i lip tint, do obejrzenia np. u Temptalii.
Okazja pojawiła się ok. 2 tygodnie temu na niezastąpionym e-bayu :) Walka była zacięta, ale nie odpuściłam i wygrałam ją za 67$ razem z przesyłką. Kiedy wyszła w 2011 roku w sephorze można było ją dostać za 52$, ja zapłaciłam za nią 54$, czyli prawie tyle samo.
Urzekło mnie jej opakowanie, piękny motyw gorsetu :) Wygląda, jak skórzane, choć nie jest. Na szufladce znajduje się napis Open after dark :D
W szufladce mamy małą bazę pod cienie, tusz do rzęs i czarny eyeliner, pełnowymiarowy.
Paleta zawiera 17 cieni do powiek, których nazwy nawiązują do serialu. Urocze :)
Dostajemy również kartę, w której znajdują się propozycje makijaży , a na odwrocie wyszczególnione są produkty, które wchodzą w skład zestawu.
Myślę, że nie ma sensu dokładnie rozpisywać się i recenzować produktów, ponieważ jest to kolekcja limitowana, którą już ciężko dostać.
Swatche porobiłam, ale mistrzynią w tym nie jestem ;p
Oczywiście od razu zrobiłam jakiś makijaż. Użyłam bazy, cieni charmer i "v" oraz, eyelinera i tuszu. Rzęsy-h&m.
Podsumowując, absolutnie nie żałuję zakupu i to piękne opakowanie sprawiło, że mam ochotę na inne równie piękny, co oznacza polowanko na Urban Decay :D
Teraz już wyniki (ale dłuuugi post wyszedł :D)
Gratuluję:
Jutro się z Tobą skontaktuję :)
Dziękuję wszystkim, którzy wzięli udział w zabawie. Miłego wieczoru :)
17 kwietnia 2012
Zagadka z niespodzianką :D
Wiem, że lubicie zagadki, ja też :)
Pytanie brzmi, co to jest?
Odpowiedzi piszcie w komentarzach.
Warunek jest jeden, bycie obserwatorem bloga.
Liczą się odpowiedzi z podaniem firmy, bo samo odgadnięcie, co to jest to łatwizna.
Podpowiedź: jest to kosmetyk.
Do zgarnięcia mała lakierowa niespodzianka :) Kolory lakierów do uzgodnienia ze zwycięzcą, bo jest taki wybór, że ciężko trafić, a chcę, żeby wygrana była zadowolona :) Zwycięzcę rozlosuję wśród osób, które odpowiedzą prawidłowo, czyli rodzaj kosmetyku i nazwa firmy.
Czas macie do jutra, do godziny 20.00.
Wysyłka tylko do PL.
Wysyłka tylko do PL.
Powodzenia :)
Denko
W końcu udało mi się coś zużyć :) Nie jest to denko z ostatniego miesiąca, raczej z ostatnich dwóch miesięcy, ale lepsze to niż nic.
Isana- pianka do golenia z rossmana, bardzo dobry produkt i do tego niedrogi, na pewno kupię kolejne opakowanie.
Gliss Kur- balsam do cienkich, suchych i łamliwych włosów, wzmacniający- dla mnie zero działania, nie kupię na pewno.
Lirene- peeling enzymatyczny, o którym pisałam TU- jakiś peeling enzymatyczny na pewno jeszcze kupię, być może ponownie lirene.
Blue- zmywacz do paznokci- najzwyklejszy, najtańszy kioskowy zmywacz, kupiłam, ponieważ zapomniałam wziąć na wyjazd swojego. Dla mnie bubel, baaardzo słabo zmywał, rozmazywał, bezacetonowy, ale i tak do kitu. Szkoda tej złotówki.
Carrefour- zmywacz z acetonem. Dziewczyny ostrzegam przed tym produktem, zrobił mi z paznokci masakrę, choć nie powinnam się dziwić, w końcu ma aceton. Paznokcie stały się kruche, łamliwe, schodzą płatami. Ratuję je teraz hardenerem z la rosy i zamówiłam nail teka, oby coś pomogło. Zużyłam dwa opakowania tego zmywacza, nigdy więcej.
Orginal Source- trzy żele pod prysznic, chocolate & orange, cactus & guarane oraz dragon fruit & capsicum. Pisałam o nich TU. O serii czekoladowej mam jeszcze zamiar napisać kilka słów.
Carmex, wiśniowy, w tubce. Kocham, mam już następne opakowanie:)
Nivea, pomadka ochronna Med protection. Trochę droższa niż inne pomadki nivea, zapłaciłam za nią ok. 12 zł w aptece. Posiada spf 12. Całkiem przyzwoita, nie ma zapachu, ani smaku. Dobrze chroni, nie wysusza ust, ale szału nie ma. Poszukam czegoś innego.
Essence, olejek do skórek. Ładnie pachnie cytrusami, świetnie nawilża, jest o niebo lepsza od olejku z sensique. Na pewno kupię ponownie, choć cena ok. 9 zł za 3,5 ml mogłaby być troszkę niższa, ponieważ produkt nie jest ani trochę wydajny.
Biovax, maska do włosów, intensywnie regenerująca. Bardzo lubię za zapach i działanie. Włosy po użyciu są miękkie i lepiej się układają, mam już kupioną kolejną :)
Ziaja bloker, świetny produkt. Chyba wszyscy już go znają, więc nie ma sensu dużo pisać. Kupiłam już kolejne opakowanie.
Gliss Kur, balsam do włosów suchych, zmęczonych. Nic nie robił podobnie, jak jego brat, o którym pisałam wyżej. Dla mnie z tej serii świetny efekt daje jedynie balsam z jedwabiem, w białym opakowaniu z różowym połyskiem i do niego wrócę.
The body shop, hemp hand protector. Kocham za zapach :) Bardzo dobry produkt, nawilża, łagodzi. Kupię ponownie, jak tylko będę w TBS.
To by było na tyle. Jak tam wasze denko?
Etykiety:
denko
Vipera 804
Jakoś nie mogę się przekonać do tego koloru. Niby oryginalny, morska zieleń, ale coś mi w nim nie pasuje. Na zdjęciach wyszedł odrobinę przekłamany, w rzeczywistości jest bardziej zielony.
Na plus można mu zaliczyć, że bardzo szybko schnie, niestety do całkowitego krycia potrzebne są aż 3 warstwy. Konsystencja jest idealna, pędzelek odpowiedniej wielkości. Lakier nie robi smug.
Lakier po wyschnięciu sam w sobie nie jest mocno błyszczący, ma jakby delikatne satynowe wykończenie, do lśnienia potrzebny jest top coat, który jest na zdjęciu (la rosa 3 in 1).
Cena jest bardzo przystępna, mniej niż 9 zł za 9 ml. Minusem może być dostępność. Lakier bez odprysków trzyma się u mnie 3 dni, więc całkiem nieźle.
Lubicie lakiery Vipery? Seria high life podoba mi się ze względu na kolory, natomiast szału nie ma. Kocham za to ich serię Jumpy :)
16 kwietnia 2012
TAGowy poniedziałek
Dziś obdarzę was Tagiem :) Zostałam otagowana przez ejndzel, której bardzo dziękuję :D
TAG: Najlepsze kosmetyki i największe buble
Zasady:
1. Dodaj zdjęcie TAGu.
2. Napisz, kto Cię otagował.
3. Wybierz najlepsze i najgorsze kosmetyki z kategorii:
- Lakiery i odżywki do paznokci
- Cienie do powiek i tusze do rzęs
- Eyelinery i kredki do oczu
- Podkłady, pudry, korektory i bazy pod makijaż
- Błyszczyki i szminki
oraz uzasadnij swój wybór.
4. Otaguj pięć lub więcej bloggerek.
1. Dodaj zdjęcie TAGu.
2. Napisz, kto Cię otagował.
3. Wybierz najlepsze i najgorsze kosmetyki z kategorii:
- Lakiery i odżywki do paznokci
- Cienie do powiek i tusze do rzęs
- Eyelinery i kredki do oczu
- Podkłady, pudry, korektory i bazy pod makijaż
- Błyszczyki i szminki
oraz uzasadnij swój wybór.
4. Otaguj pięć lub więcej bloggerek.
Lakiery i odżywki do paznokci
Najlepszą i jedyną działającą na moje mierne pazurki odżywką jest oczywiście Nail Tek, którego kolejne opakowanie właśnie kliknęłam na allegro :) Inne po prostu na mnie nie działały, więc nie wiem, która z nich była największym bublem. Co do lakierów to nie przepadam za serią colour&go z essence, dość szybko gęstnieją i szybko odpryskują. Natomiast ulubionej marki nie mam.
Cienie do powiek i tusze do rzęs
Ostatnio moimi ulubionymi cieniami są cienie holograficzne cienie z lovely, o których pisałam TU . Poza tym polubiłam się z wszelkimi cieniami w kremie, u mnie się nie rolują, nie zbierają w załamaniu trzymają się cały dzień. Cienie buble to moim zdaniem essence, te, z którymi miałam styczność okazały się słabo napigmentowane i nietrwałe. Najlepszy tusz do rzęs to diorshow, pięknie podkreślone rzęsy, bublem są tusze z avonu, osypują się i sklejają rzęsy.
Eyelinery i kredki do oczu
Ukochane- żelowe eyelinery z essence, mam 3 kolory i niezłe zapasy, są po prostu nie do zdarcia :) Bublowaty wydaje się eyeliner z eveline, który pokazywałam w ostatnim haulu, ale muszę go jeszcze dobrze sprawdzić. Z kredkami do oczu, tymi kolorowymi staram się ostatnio zaprzyjaźnić, w ramach tego przedsięwzięcia zakupiłam kilka lepszych kredek, i tak moim ulubieńcem stała się cielista kredka na linię wodną laury mercier, trzyma się sporo godzin. poza tym kredki emily, o których pisałam TU. Bubla w tej kategorii nie odnotowałam.
Podkłady, pudry, korektory i bazy pod makijaż
Co do podkładu to raczej nie będę oryginalna, właśnie skończyłam moją pierwszą buteleczkę colorstay i na pewno nabędę następną, świetna konsystencja i krycie. Bubel- rimmel stay matte- czyli pierwszy podkład, który kupiłam samodzielnie, zużyłam trzy tubki, ale przestał mi odpowiadać, nie krył, szybko znikał. Puder- od roku używam pudru sypkiego z inglota i jestem z niego zadowolona, totalnego bubla nie kojarzę. Absolutny hit wśród korektorów to korektor pod oczy bobbi brown, idealnie zakrywa sińce pod oczmi, jest mega kremowy i wydany, jego jedyna wada to cena ;/ Bublowate są natomiast korektory do twarzy z inglota, po prostu ich nie lubię. Bazy pod makijaż nie mam ani ulubieńca, ani bubla, same średniaki.
Błyszczyki i szminki
Kocham, kocham, kocham błyszczyk laury mercier, bitten lip gloss w kolorze baby lips, nazwa odcienia jest idealnie dobrana! Długo się trzyma, jest kremowy i nie podkreśla mankamentów ust. Lubię również błyszczyki essence stay with me, żałuję, że mam tylko dwa odcienie, na pewno uzupełnię zbiorek o następne. Bubla nie kojarzę. Najlepsza szminka to catrice z limitowanej kolekcji urban baroque w kolorze elisabeth, bubla nie mam.
Taguję , tradycyjnie moje komentatorki, które mają ochotę podzielić się swoimi typami. Z chęcią poczytam wasze odpowiedzi :)
Etykiety:
TAG
15 kwietnia 2012
Mac kontra Nyx.
Dziś krótki pojedynek róży w kremie. Wspominałam już nie raz, że róże kocham i są moimi ulubionymi kosmetykami. Niedawno moja kolekcja powiększyła się o dwa nowe, czyli róż Mac blushcreme w kolorze Posey i Nyx, cream blush w kolorze Tea Rose. Który z nich okazał się lepszy?
Opis:
Nyx: Róż o konsystencji delikatnego kremu oferuje intensywny odcień. Długotrwale utrzymuje się na twarzy.
Nadaje cerze blask i zdrowy wygląd.
Wzbogacony w olej mineralny.
Można nakładać go palcami lub pędzelkiem do różu.
Hypoalergiczny, nie testowany na zwierzętach.
Mac: Luksusowo delikatny róż w kremie. Idealnie się rozprowadza.
Cena:
Nyx: ok. 25 zł/ 3,5 g
Mac: 87 zł/ 6 g
Dostępność:
Nyx: w Polsce nienajlepsza, allegro lub inne strony interetowe.
Mac: salony Mac, internet, jeśli zamawamy z sieci, musimy uważać na podróbki, których jest prawdziwe zatrzęsienie.
Opakowanie:
Nyx: Okrągłe, plastikowe, z przezroczystą "szybką". Rozmiar, wygąd, identyczny, jak Mac.
Mac: Bardziej solidny plastik niż nyx, satynowy kolr opakowania, nyx- błyszczące. Generalnie są bardzo podobne, poza jakością plastiku i podejrzewam wytrzymałością, ale nie odważę się eksperymentować ;p
Konsystencja:
W obu produktach delikatna, miękka, choć Mac jest odrobinę bardziej gęsty i kremowy. Aplikacja oby produktów nie sprawia problemów. Świetnie się rozprowadza pozostawiając lekko satynowe bardzo naturalne wykończenie. Świetnie nakłada się je po prostu palcami.
Pigmentacja:
Róże są równie mocno napigmentowane. Pigmentacja jest naprawdę szalona, co bardzo mnie cieszy, wystarczy naprawdę odrobina, żeby nadać kolor policzkom, więc oba produkty są niesamowicie wydajne.
Trwałość:
Nyx: ok. 7-8 godzin, potem delikatnie blednie.
Mac: cały dzień! Nic go nie ruszy, wieczorem wygląda dokładnie tak samo, jak rano.
Kolor:
Nyx: Herbaciany róż, delikatne tofi, daje baaardzo naturalny efekt.
Mac: Delikatny zgaszony róż. Intensywność oby kolorów bez problemu można dawkować. Róże są całkowicie kremowe, pozbawione drobinek.
Od lewej, tea rose i posey.
Prawda, że wyglądają identycznie pod względem wykończenia i konsystencji? :D
Róże są do siebie bardzo podobne, różnią się, choć niewiele trwałością i wykończeniem opakowania. Róż nyx ma mniejszą pojemność, ale jest tak niesamowicie wydajny, że pewnie i tak go nie zużyję. Cenowo wygrywa oczywiście Nyx, + 5 do lansu daje Mac. Jako, że lansiarą jestem umiarkowaną, głównie ze względu na cenę wybieram Nyx. Palety kolorów róży w kremie obu firm są ciekawie skomponowane i na pewno każdy znajdzie coś dla siebie. Ja pokochałam takie róże na tyle, że na pewno dokupię sobie jeszcze jakiś kolor.
Który kolor bardziej wam się podoba? Używacie róży w kremie?
Pozdrawiam :)
14 kwietnia 2012
TAG Lakieroholiczki - wiosenne porządki!
TAG Lakieroholiczki - wiosenne porządki!
Zasady:
1. Napisz kto Cię otagował i zamieść zasady.
2. Dodaj baner TAG-u.
3. Zrób przegląd wszystkich swoich lakierów oraz sfotografuj całą kolekcję. (liczą się wszystkie produkty do paznokci z pędzelkiem)
4. Wywal wszystkie stare, zgęstniałe i od długiego czasu nieużywane lakiery - bądź stanowcza, odstaw na bok sentymenty! Pokaż na zdjęciu co wyrzuciłaś i napisz dlaczego.
5. Napisz i pokaż na zdjęciu jak przechowujesz swoje lakiery.
6. Policz ile teraz masz lakierów i napisz ile liczy Twoja kolekcja.
7. Napisz jaka marka lakierów przeważa w Twoim zbiorze.
8. Napisz jaki kolor przeważa w Twojej kolekcji.
9. Wymień i pokaż 3 ulubieńców lakierowych.
10. Napisz jakie jest Twoje lakierowe rozczarowanie i miłe zaskoczenie (marka lakieru).
11. Zaproś do zabawy inne lakierocholiczki :)
1. Sama :)
2. Baner z boku.
3. Zdjęcie kolekcji.
4. Wyrzutki, sztuk 9. Większość zgęstniała, bądź po prostu się skończyły.
5. Odsyłam TU.
6. O ile dobrze policzyłam, 105.
7. Cięzko to stwierdzić, mam trochę essence, vipery, catrice.
8. Chyba beże, brązy. Mniej więcej po równo, najmniej mam pomarańczu i żółci.
9. Dwa razy essence, choć ten z serii c&g tylko za kolor. Piękny eveline.
10. Rozczarowanie, OPI i seria c&g essence. Miłe zaskoczenie to chyba jumpy z vipery.
11. Oczywiście zapraszam do udziały w zabawie wszystkie lakieromaniaczki :)
Etykiety:
TAG
13 kwietnia 2012
Haul i BlogBox
Witajcie. Nie czając się przejdę do rzeczy. Po pierwsze, przyjemniejsza sprawa, haul. Nie wiem, jak wy, ale ja bardzo lubię podpatrywać wasze zakupy, często z tych rzeczy, które pokazujecie coś spodoba mi się na tyle, że na drugi dzień biegnę do sklepu :) Trochę mi się przyszalało w ostatnim miesiącu. Na zdjęciach nie ma wszystkiego, siateczki do pędzli lecą do mnie z ebaya, podobnie, jak jeszcze jedna rzecz, której zupełnie nie mogę się doczekać, nie zdradzę wam, co to jest. Zrobię zagadkę, bo może to być niezła gratka :D
Ukochana maska, syoss.
Najzwyklejszy zmywacz do paznokci z Kauflanda :)
Osławiona Bioderma.
Świetna maseczka z Hean, moje kolejne opakowanie! Preparat do skórek, eveline.
Baza catrice, lakiery z essence, eyeliner, eveline i podkład maybelline.
Szampon Syoss, dwie odżywki herbal essences.
Oraz totalne szaleństwo, czyli: róż MAC, posey, błyszczyk, lip stain, żel bronzujący Laura Mercier (znacie tą firmę, używacie?). Na koniec brązowa kredka la prairie, oby była boska. :)
Teraz kilka słów o blogboxie. Swojego boxa pokazywałam tu. Sporo z was zostawiło komentarze, za co dziękuję. Kiedy dostałam pudełko byłam zdziwiona, czyżby autorka się pomyliła i korzystała z karty informacyjnej innej bloggerki, zastanawiałam się. Potem stwierdziłam, że no trudno, dziewczyna wysłała, powinnam się z tego cieszyć, nie wypada narzekać na zawartość itp. Im dłużej jednak o tym myślałam, tym bardziej docierało do mnie, że laska po prostu poupychała mi rzeczy, których sama nie chce, a to już bardzo nieładnie. Napisałam więc do niej maila i zaczęła się dłuuuga dyskusja. Ja rozumiem, że może zrobiło jej się przykro, że nie jestem zadowolona z zawartości, ale takie treści i uwłaczanie mojej inteligencji, jakie znalazłam w mailach od niej to porażka. Ostatecznie, koleżanka postanowiła zrzec się swojego boxa na moją rzecz. Propozycję skompletowania dla mnie nowego boxa, przy czym odesłałabym jej tego, odrzuciła zupełnie. Nie będę wnikać w szczegóły, bo krew mnie zalewa, gdy przypomnę sobie tą rozmowę.
Chciałabym z tego miejsca serdecznie podziękować Obsession, która starała się rozwiązać sprawę. Jesteś niezastąpiona :*
Cała aferka z blogboxem pozostawiła mnie w głębokim niesmaku. Uważam, że osoby biorące udział w akcji powinny być dojrzalsze i wiedzieć, że dawanie również sprawia radość. Nie wiem, szczerze mówiąc, czy wezmę udział w kolejnej edycji, choć cała idea rzeczywiście jest świetna.
Box, który przekazała mi Marylin. Box przygotowała Hurija, i choć nie z myślą o mnie to i tak dziękuję :)
Kolory cieni są piękne, a maseczkę czekoladową wypróbuję jeszcze dziś :) Nie pytajcie mnie, co to za produkt z Taft, bo jeszcze nie rozszyfrowałam ;p Wszystko po niemiecki, a szprechanie nie jest moim powołaniem :D
Pozdrawiam.
Etykiety:
haul
Subskrybuj:
Posty (Atom)




































